Choroba i zdrowie zaczynają się w głowie – 2

22 maja 2023

Porozumienie, to więcej niż komunikacja

            W przestrzeni społecznej  funkcjonuje informacja o partnerce,  która wysłała partnerowi sms-a w sprawie dokonania,  po pracy, zakupu w sklepie. Napisała tak: „kup karton mleka a jak będą jajka, to weź sześć”. Zdziwiła się, kiedy w domu zobaczyła  sześć kartonów mleka.  Aby się porozumieć, należy jednoznacznie formułować  komunikaty. Nawet, jeśli się wszyscy  o to bardzo starają, to i tak mogą się pojawić  nieporozumienia.  Mając to na uwadze, napiszę na wstępie, że jeśli dotknie kogoś  zapalenie wyrostka, to potrzebna jest interwencja chirurga. Krzywa przegroda nosowa nie wyprostuje się pod wpływem  pozytywnego myślenia. Natomiast można zapobiec  wielu chorobom, także opóźnić ich pojawienie się, jeśli umysł człowieka będzie nastawiony na wspomaganie  swojego zdrowia. Ludzie maja z tym kłopot, z uwagi na naturalną skłonność  do skupiania się na chwili bieżącej, zamiast myślenia długofalowego. Mózg człowieka nie ma zdolności  krytycznej oceny samego siebie. Stąd konieczna jest refleksja   na temat  własnych cech, przekonań, nawyków, aby systematycznie zarządzać własnym zdrowiem  oraz jakością życia. Należy korzystać z pomocy lekarza, kiedy jest to zasadne. Warto natomiast dbać  o siebie, aby żyć długo w zdrowiu. Jest to również forma altruizmu – im mniej dana osoba korzysta ze wspólnych środków  na ubezpieczenia zdrowotne, tym więcej można ich przeznaczyć na pomoc dla tych, którzy potrzebują opieki. Ważne jest również to, aby państwa,  rządy, angażowały się  w podnoszenie świadomości obywateli  w zakresie dbania o własne zdrowie.

„Wyposażenie fabryczne” człowieka, to punkt wyjścia

            Można zgodzić się z tezą prof. Gazzanigi, że każdy człowiek przychodzi na świat  z indywidualnymi cechami. Dobrze to objaśnia metafora  „wyposażenia fabrycznego”. Łatwo można zauważyć cechy zewnętrzne (wzrost, kolor włosów), natomiast cechy duchowe, predyspozycje umysłowe, ocenia się o wiele trudniej. D. Kahneman uważa, że każdy człowiek może oceniać śwait albo bardziej optymistycznie, albo bardziej pesymistycznie. Optymizm, zdaniem tego autora, pomaga żyć w zdrowiu oraz szczęściu osobistym. Może też być zagrożeniem, bowiem przesadzony optymizm oraz wiara w szczęśliwą gwiazdę, może prowadzić do ignorowania obowiązku przeprowadzania  badan profilaktycznych, szczepienia się,  prowadzenia aktywnego trybu życia. Natomiast myślenie negatywne, może osłabiać nastrój, generować smutek, nawet hipochondrię.  Skrajne cechy wymagają  świadomego wprowadzania korekt  w myśleniu i działaniu. Większość ludzi mieści się w nurcie głównym (trochę pesymizmu, trochę optymizmu).  Natomiast osoby myślące pesymistycznie powinny pracować nad sobą, aby nabrać dystansu do obaw, pojawiających się  w mózgu zagrożeń. Nie ma potrzeby, aby się zadręczać  złymi wyobrażeniami  na temat dzieci  czy własnego zdrowia. Istnieje metoda, pozwalająca skutecznie  się zmienić. Otóż dobrze jest mieć w zapasie pozytywne wspomnienia, chwile przeżytej radości, szczęścia. Kiedy w mózgu pojawi się myśl negatywna, należy ją „przykryć” przywołaniem miłych chwil, pozytywnych, radosnych wspomnień. Łatwo się przekonać, że większość obaw  nigdy się nie sprawdza. Można, danego dnia, zapisać na kartce  wszystkie czarne myśli, obawy, zagrożenia. Dalej, należy tę kartkę zamknąć w kopercie,  odłożyć do szuflady i po miesiącu ją przeczytać. Wtedy każdy zobaczy, przekona się, że większość tych obaw  była jedynie w głowie. Natomiast osoby pełne optymizmu,  powinny dbać o wykonywanie regularnych badań własnego zdrowia. To jest zadanie, które należy traktować poważnie.

Społeczna korekta własnej osobowości

            Wiemy, że jako ludzie jesteśmy istotami społecznymi i dobrze, także bezpiecznie, czujemy się w grupie. Mózgi są aspołeczno-lubne, stąd należy dbać o utrzymywanie kontaktów z innymi ludźmi. Okres pandemii unaocznił ludziom, jak bardzo cierpi ciało oraz psychika, jeśli wymagano izolowania się, pozostawania w domu. Każdy odpowiada za siebie, dlatego indywidualnie trzeba tworzyć  strategię zarządzania sobą, aby żyć długo i szczęśliwie. Zawsze będzie to efektem działania  wielu czynników, nigdy jednego. Być może sztuczna inteligencja  będzie służyła  każdej osobie, aby wspierać ją w pracy  nad własnym planem życia. Bez rozmów z innymi ludźmi, można popaść w urojenia, depresję,  wypalenie. Warto dbać o systematyczne spotkania z osobami w otoczeniu. Pułapką natury ludzkiej  jest chęć przebywania  w otoczeniu ludzi,  którzy myślą podobnie, mają podobny system wartości. Jest to poważne zagrożenie. Łatwo wówczas  o tworzenie grup na zasadzie  „my – oni”. Pomocne dla każdego jest unikanie monokultury. Warto dbać o spotkania, rozmowy, kontakty z osobami z innych grup. Pozwala to krytycznie spojrzeć  na siebie,  na własne poglądy, przekonania, system wartości. Świat się zmienia i należy to dostrzegać  oraz akceptować. Każde pokolenie ma własny system komunikacji, narzędzia, którymi się posługuje. Energia elektryczna pozwoliła ludziom rozwijać się  szybciej niż w czasach korzystania  z lamp naftowych.  Udomowienie koni  zwiększyło wydajność  w rolnictwie. Smartfony tworzą nową przestrzeń  komunikacji oraz życia dla młodych pokoleń.  Trzeba to akceptować oraz rozumieć. Innowacje pomagają ludziom  wieść dłuższe życie, cieszyć się zdrowiem.  Część z nich może być zagrożeniem, ale i nad tym można  zapanować (np. atom).  W kontekście społecznym, dobrze brzmi rada: „Nie porównuj się do tego, kim są dzisiaj inni. Porównuj się do tego, kim byłeś wczoraj”. Tak będzie  w sytuacji  opracowania oraz wdrażania  własnej koncepcji, troski  o zdrowie  oraz jakość życia.

Bogactwo materialne  zastępowane duchowością

            Trwający setki tysięcy lat okres rozwoju człowieka, polegał  na tworzeniu narzędzi  oraz opracowaniu  metod zapewnienia  sobie bezpieczeństwa  w zakresie żywności   oraz dachu nad głową.  Efektem pracy tysięcy pokoleń, w wielu krajach świata, poziom konsumpcji przerósł  potrzeby ludzi.  W XXI wieku, pogoń za dobrami materialnymi  ustępuje miejsca pytaniom  o cel i sens życia. Odkrycia naukowe rzucają coraz więcej światła na poznanie natury człowieka, refleksję nad celem  i sensem egzystencji. Kolejne dobra materialne  stają się coraz mniej użyteczne. Milenialsi   stawiają na przeżycia, zachowując dystans  do budowania drogich domów,  gromadzenia dóbr. Osiągnięty poziom rozwoju ekonomicznego umożliwia zwrot w kierunku  formułowania celów  nastawionych na pogłębianie sfery duchowej, budowania relacji, skupiania się na sferze kultury, także na zdrowiu i jakości życia.

            Jakość życia oraz zdrowia  człowieka wyrasta z czasu,  w którym kształtuje się jego mózg. Tam bowiem są źródła,  z których płynie  energia życiowa (wszystko zaczyna się w głowie). Mózg człowieka osiąga  w miarę pełną dojrzałość  w wieku około 24 lat. A zatem jest to czas, w którym potrzebuje on bezpiecznego wsparcia  ze strony rodziców,  społeczności najbliższych. Szczególnym okresem w życiu  człowieka jest wiek nastolatka, czyli od 12 do 17 roku życia.  wówczas, w mózgu, zachodzą dość gwałtowne oraz głębokie zmiany.  Usuwane jest wszystko, co jest niepotrzebne, zbędne,  a tworzą się nowe, ważne dla dorosłego życia,  połączenia w mózgu.  W tym okresie ważna jest obecność rodziców, nauczycieli,  wychowawców. Rzecz w tym, aby dorośli rozumieli  swoją odpowiedzialność  za tworzenie właściwych warunków  w czasie dojrzewania dzieci. Trzeba uczyć się szacunku  dla partnera, jego godności,  szukania sposobów  skutecznego porozumiewania się. Troska o wymiar duchowy, psychiczny młodego pokolenia, jest znacznie ważniejsza niż zabieganie  o zakupy odzieży czy zabawek.  Szczególne ważna jest opieka, rozumienie nastolatków. Przydatna może być w tym zakresie  metafora dotycząca zmienności pogody  w marcu (w marcu – jak w garncu).  Z chwili na chwilę, słońce ustępuje chmurom, z których sypie śnieg.  Takie burze przeżywa mózg  nastolatka – od radości, euforii – do smutku, rozpaczy, zwątpienia w sens wszystkiego. Świat dorosłych powinien się elastycznie naginać  do świata dzieci, których mózgi dojrzewają.

Spotkanie pod baldachimem

            W musicalu „Skrzypek na dachu” jest scena,  w której bohater,  zdziwiony prośbą córki, aby mogła poślubić chłopaka, którego kocha,  wspomina własny ślub. Wtedy rodzice postawili dwoje nieznanych sobie  młodych ludzi przed rabinem i odtąd musieli  oni uczyć się  być razem  ze sobą. To nasza odpowiedzialność  za codzienne rozmowy, uzgodnienia, dotyczące wyzwań, konfliktów, radości, planów. Asertywność bywa definiowana  jako prawo bycia sobą, postępowania w zgodzie  z własnymi celami. Jednocześnie formułuje się  drugą,  tak samo ważną  regułę. Otóż nie może to być kosztem  innych ludzi. Zasada zdaje się być logiczna, prosta, jednak jej stosowanie wymaga  dużego wysiłku, pracy nad sobą, samokontroli.

            W przestrzeni społecznej  poruszane są różne zagadnienia, które maja wpływ na zdrowie oraz jakość życia. Są one ważne, z punktu widzenia  wiązki czynników, kształtujących jakość życia, w tym też  zdrowie.  Tytuł tego tekstu,  akcentuje znaczenie mózgu, myśli, dla dobrostanu każdej osoby. Jeden z autorów, pisząc o znaczeniu aktywności  fizycznej dla zdrowia  człowieka zaleca,  aby walczyć ze swoim umysłem a nie ciałem. Jeśli w umyśle zapadnie decyzja,  aby wstać rano pół godziny wcześniej i wykonać zestaw ćwiczeń, to ciało podporządkuje się  takiej myśli.  A zatem dyscyplina związana  z ruchem, wysiłkiem, ma początek w głowie.  Systematyczne postępowanie przez kilka miesięcy, przeradza się  w nawyk, a to daje efekty w postaci  dłuższego życia  oraz wyższej jego jakości. Ewolucja człowieka od tysięcy lat była związana z ruchem, stąd ważna jest dbałość o zachowanie równowagi. Zmęczenie fizyczne poprawia  ukrwienie mózgu a efektem tego jest wyższa sprawność jego funkcjonowania. Natłok, nadmiar informacji, grozi przeciążeniem mózgu  a jednocześnie zaniedbaniem  w sferze aktywności fizycznej. Oto propozycja eksperymentu. Proszę wziąć do ręki  butelkę z wodą  o pojemności 1,5 litra. Proszę wyprostować ramię w bok  i w takiej pozycji trzymać tę butelkę. Jak długo można wytrzymać? – najwyżej kilka minut. Zmęczone mięśnie będą się domagały odpoczynku. Podobnie jest z mózgiem, który także jest szczególnym mięśniem. Trzeba dbać o jego kondycję. Jeśli ktoś intensywnie pracuje  4 godziny umysłowo, to potrzebuje czterech godzin relaksu  dla mózgu – kontakt z przyrodą, słuchanie muzyki,  jazda rowerem, sprzątanie itp. Uczenie się życia, to także odpowiedzialność  za kondycję mózgu. Wówczas może on służyć człowiekowi  w skupianiu uwagi na zarządzaniu swoim zdrowiem  oraz jakością życia.

Kiedy można zyskać  a kiedy stracić

            Jeden z kabaretów bawił publiczność dialogiem prowadzonym przez dwóch Żydów.  W trakcie rozmowy, jeden z panów proponuje drugiemu  dobry interes. W odpowiedzi słyszy pytanie – „A ile mogę  na tym stracić?”. Tak działają mózgi ludzi – strata jest o wiele silniej odczuwana w sferze emocjonalnej niż zysk. Znalezienie 1 dolara na ulicy jest odczuciem nieproporcjonalnie słabym (pozytywnym) niż zgubienie 1 dolara  (silne, negatywne uczucie). Utrata zdrowia, obniżenie jakości życia, powoduje obniżenie nastroju, energii, wiary w siebie. Jednocześnie niewielka jest motywacja, aby inwestować w ruch, właściwe odżywianie się, uprawianie sportu, oglądanie dobrych komedii, słuchanie muzyki, oglądanie przedstawień teatralnych.  W skarbnicach mądrości ludowej  istniej powiedzenie – „Grosz, grosz, grosz – pełen kosz”. Ludzie jednak wolą kupić  los w Totolotka, zamiast codziennie inwestować drobne sumy  we własne zdrowie  i jakość życia. Szanse na wygranie dużej sumy  są nikłe. Możliwość wydłużenia życia  za pomocą drobnych, codziennych decyzji, jest wysoce prawdopodobna. A jednak trudno jest tworzyć codzienne nawyki, których efektem będzie  dłuższe życie. Natura ludzka natrafia na barierę postrzegania własnego życia  w dłuższej perspektywie. Rzadko kto rozumie, że prawdopodobieństwo choroby  jest na podobnym poziomie  w przypadku dwóch osób. Jednak mózg zastawia pułapkę – siebie ludzie postrzegają inaczej, lepiej.  W głowach tkwią przekonania,  że nieszczęścia dotykają innych. Zbyt szybka jazda samochodem, wspinanie się w górach  w warunkach zagrożenia lawinowego, wchodzenie na lód,  skoki do wody na głowę w nieznanym miejscu, to zachowania, do których należy zachować dystans. Nikt nie jest w stanie wyeliminować ryzyka. Jednak można je istotnie  ograniczyć, skupiając się  na świadomości, na panowaniu nad impulsami, które pojawiają się w głowach, w mózgach.  Zyskiwanie,  w rozumieniu dobrego zdrowia  oraz jakości życia, to ciąg drobnych zdarzeń, właściwych decyzji. Kierowanie się impulsami, lekceważenie ryzyka, to większe prawdopodobieństwo  straty. Wiersz Jana Kochanowskiego  oddaje ludzką słabość – smak zdrowia dostrzega się  wtedy,  kiedy się ono popsuje. Zatem warto myśleć o tym, co dzieje się w głowie, aby na długo zachować zdrowie.

Starzeć się z własnym lekarzem

            Znane jest w Polsce powiedzenie, że „co dwie głowy, to nie jedna”. Można spojrzeć na to  z wielu punktów widzenia. Ważne jest to, aby własne pomysły poddać ocenie innej osoby. Można tak bardzo utożsamiać się  z jakąś ideą i nie dostrzec zagrożenia. Bywa, że ktoś usłyszy, że spożywanie danego produktu  jest korzystne dla zdrowia. Czyniąc to bez umiaru, bez krytycznej oceny, można narobić sobie kłopotów. Zawsze warto korzystać  ze zdrowego rozsądku. Druga rada, to harmonia, to życie zrównoważone. Także wymaga weryfikacji,  pomocy profesjonalistów. Zdarza się, że sportowcy przegrywają zawody  z powodu przetrenowania.

            Wiele lat temu, czytałem o zaleceniu, aby w młodości wybrać sobie lekarza i starzeć się razem z nim. Również lekarz odczuwa zmiany  związane z wiekiem. Ponadto systematycznie poszerza swoją wiedzę, zdobywa doświadczenia.  Zna pacjenta oraz może być dla niego tą drugą głową,  która wesprze go na ścieżkach  zarządzania własnym zdrowiem.  W niektórych krajach można korzystać  z opieki farmaceuty rodzinnego. Dla części pacjentów, wizyta u farmaceuty rodzinnego jest mniej stresująca niż pójście do lekarza.  Z mojego punktu widzenia, to znakomity pomysł, czyli wprowadzenie instytucji farmaceuty rodzinnego. Można by wówczas starzeć się z farmaceutą rodzinnym.

Inspiracje na usługach  osobistej motywacji

            Organizmy ludzi funkcjonują  w rytmie okołodobowym, reagując na pochodzące z natury bodźce. Dobrze jest korzystać  z różnych opowieści, aby utrzymać własną motywację na odpowiednim poziomie. Opowieści trafiają do mózgu, do głowy, i w ten sposób  wpływają na wzmocnienie  zdrowia. Odwołam się do kilku    bliskich mi historii z nadzieją, że będą one wsparciem  dla procesu budowania własnej strategii życia w zdrowiu. Na początek japońska wyspa Okinawa.  Tam ludzie żyją najdłużej – średnia statystyczna jest najwyższa. Ich recepta na długie zdrowie, to codzienne krzątanie się – tak mówią. Zajęcia od brzasku do zmierzchu. Aktywność indywidualna oraz grupowa – sprzątanie, malowanie, prace ręczne, gotowanie. Ponadto spożywanie owoców morza  kilka razy w tygodniu. Odchodzenie od stołu  z lekkim niedosytem – 80% wypełnienia żołądka. Powolne jedzenie i smakowanie posiłku.

            Drugi przykład, to mieszkaniec Chin, mający 94 lata. Mając 20 lat, trafił do wojska. Przez dwa lata, codziennie od rana, żołnierze wykonywali zestaw ćwiczeń. Zajmowało to pół godziny. Po powrocie do domu, ów mężczyzna, codziennie rano wykonuje  ten zestaw ćwiczeń. Trwa to już 72 lata. Od wiosny do jesieni ćwiczy na wolnym powietrzu.

            Trzecia opowieść, to mała wioska na Sardynii. Także tam jest wysoka  średnia długość życia. Mieszkańcy twierdzą,  że jest to efekt dobrych kontaktów sąsiedzkich. Czas przeznaczony na zakupy,  to kilka godzin.  Po drodze do sklepu i w drodze do domu, gawędzą  z wszystkimi spotkanymi osobami. Budują silne relacje towarzyskie.

            Inna historia, to dziewczyna, którą rodzice, zaraz po urodzeniu, oddali do domu dziecka. Została adoptowana przez inne małżeństwo. Kiedy się o tym dowiedziała, mając 15 lat,  świat się jej załamał.  Jak mówiła w wywiadzie, sama sobie to przepracowała  w głowie. Zrozumiała, ile miłości dali jej przybrani rodzice. Wzbudziła w sobie  miłość i wdzięczność. Pokochała ich całym sercem. Odniosła sukces w sporcie. Założyła własną rodzinę. Do końca opiekowała się rodzicami.  Miłością obdarzyła własnego syna  a z czasem także wnuka. Miłość, radość, akceptacja, także zaczynają się w głowie.

            I jeszcze o znanym sportowcu, który już zakończył karierę. Kieruje się w życiu zasadą 3 razy 8 – 8 godzin pracy, 8 godzin odpoczynku i 8 godzin snu.

            A teraz możemy wrócić do Franciszka, do trasy na szczyt Igliczna i chwilą odpoczynku  w kościele Maria Śnieżna. Jest dzisiaj, czyli kiedy pisze ten tekst, dzień 21 maja. Zieleń nasycona niezwykła energią. Zapach bzów oraz konwalii wypełnia całą przestrzeń ogrodu. Pszczoły uwijają się na kwiatach ostrokrzewu. Wiosna! Wszystko rośnie! Jest pięknie!

            Ponad 40 lat temu, w Atenach, także wiosną, doświadczony Grek, pracował całe życie jako kierowca.  W rozmowie ze mną powiedział: „pod górę i z góry, jedziesz na tym samym biegu”. Mam jego opaloną twarz nadal  przed oczyma. Pamiętam brzmienie głosu. I pamiętam  radę.   Na zawsze dyżuruje  w mojej głowie. Na tym samym biegu. W równowadze, spokoju, harmonii cieszyć się życiem i mądrze je planować. A za cztery  dni konferencja we Wrocławiu,  u Pani Profesor Katarzyny Szalonki. Dwa dni rozmów, dyskusji, wyników najnowszych badań na temat zdrowia i jakości życia.