Majestat organów

1 sierpnia 2025

Scena Letnia 2025
Dzisiaj, 30 lipca 2025, Pani Teresa Brodniewicz podziękowała wszystkim, którzy uczestniczyli w koncertach „Scena Letnia”, odbywających się w Aula Nowa Akademii Muzycznej w Poznaniu. A teraz i ja chcę podziękować Pani Teresie Brodniewicz za obecność na scenie, za piękne „słowa o muzyce”, prowadzenie tych szczególnych, potrzebnych spotkań. Dziękuję bardzo. Dodam tylko, że tytuł wpisu nawiązuje do dzisiejszego koncertu, w którym brzmiała muzyka Stanisława Moniuszki i muzyka organowa. Spodobała mi się nazwa tej drugiej części – majestat organów.
Niech to będzie także okazja do refleksji o muzyce i jej roli w naszym życiu, szczególnie jego wymiarze duchowym. Mieszkańcy miast, a głównie młode pokolenia, rzadko mogą zobaczyć „drogę mleczną”, bowiem światła lamp, samochodów sprawiają, że niebo straciło swoją ciemnogranatową barwę. Tracimy więź z Wszechświatem. Na szczęście nie tracimy więzi z muzyką, co pozwala wzmacniać duchowość, perełkę w całości ludzkiego życia. Miło, że kilka tysięcy osób mogło cieszyć się kontaktem z artystami, z kompozytorami. Cieszę się, że i ja mogłem tam być i doznawać wzruszeń, które nadają sens naszemu życiu, zwłaszcza duchowemu. Oczywiście dostrzegłem także inne kwestie. Publiczność to osoby dojrzałe, co może budzić pytanie, jak takie spotkania będą wyglądały za lat pięćdziesiąt, kiedy przeminą dzisiejsze pokolenia. To pytanie bez odpowiedzi. Jeśli nie takie, to będą inne spotkania. Inna obserwacja to struktura publiczności w przekroju płci. Szacuję, że było co najwyżej 8 procent mężczyzn. Ciekawe, w segmencie osób 70 plus jest na pewno więcej kobiet niż mężczyzn, jednak nie jest to proporcja 10 do 90.
Piękno podąża za pięknem
De gustibus non disputandum est, czyli o gustach się nie dyskutuje. Myślę, że wolno mi napisać, że jest mi bardzo bliska muzyka Stanisława Moniuszki. Być może mam w sobie część energii, pamięci z tamtej epoki, skoro mogę przeżywać „flow” słuchając dźwięków z oper Moniuszki, także skomponowanych przez niego pieśni. Przy fortepianie zasiadła Chinka, Gu Yufan. Niezależnie od gry, oczarowała mnie Jej postawa. Skromna, skoncentrowana, pięknie ubrana, lekko uśmiechnięta. Swoim ubiorem, postawą, dostosowała się do tej wyjątkowej muzyki, do wydarzenia, które przenosiło publiczność w przestrzeń granatowego nieba, drogi mlecznej. Prof. Edward Taylor, który z cokołu przed budynkiem Uniwersytetu Ekonomicznego spogląda w kierunku Aula Nowa, mówił do studentek, że są kapłankami ogniska domowego. Takie też miałem skojarzenie, widząc piękno postawy Gu Yufan. Podoba mi się to, że potrafimy dbać o siebie zachowując elegancję, smak, nasze cechy – kobiecości i męskości. Inaczej jest na różnego typu galach Oskarowych, kiedy przekraczane są granice dobrego smaku, elegancji, piękna, wzajemnego szacunku.
Dwa światy – realny i sztuczny
Interesujące dla mnie jest to, jak dalej potoczy się rozwój technologii w odniesieniu do naszych zachowań i preferencji. Czytałem o eksperymencie, w którym podzielono publiczność na dwie grupy, zebrane w różnych salach. Poproszono o ocenę nowych utworów Bacha. Pierwszej grupie powiedziano, że przy okazji remontu kościoła, znaleziono ukryte rękopisy muzyki Bacha. Teraz będzie ich pierwsze wykonanie. Drugiej grupie natomiast powiedziano, że oto AI (sztuczna inteligencja), na podstawie całej twórczości Bacha, skomponowała kilka utworów i teraz zostaną one zaprezentowane. Jaka była ocena tych utworów w każdej z grup? Otóż sala, w której powiedziano, że są to cudem odnalezione rękopisy oryginalnej muzyki Bacha, była zachwycona. Natomiast w drugiej sali, ocena była mierna. To jednak nie to samo, mówiła publiczność. AI nie jest w stanie zastąpić geniuszu Bacha. I jak to rozumieć? To była dokładnie ta sama muzyka – skomponowana przez AI, dla której wzorcem była twórczość Bacha. Jak to się dzieje, że zmiana narracji powoduje zmiany w ocenach. Na co zatem reagujemy? – na muzykę czy na informację skąd ona pochodzi? Ileż jest różnych pokładów świadomości człowieka? Jeśli w kolejnym roku byłaby możliwość słuchania muzyki, która będzie w ramach Sceny Letniej, z udziałem publiczności i artystów, ja bez cienia wątpliwości wybiorę tę ofertę. Ciekawe, jak bym sam zareagował na możliwość posłuchania utworów Moniuszki, które wykona awatar Gu Yufan. Dzisiaj jestem pewien, że wybrałbym świat realny, jednak nie wiem, jak będzie dalej. Być może kolejne pokolenia będą podejmowały inne decyzje. To czego się nauczyliśmy, zajmuje trwałe miejsce w naszych umysłach i przekłada się na opinie oraz zachowania.
Wypoczynek a rozwój
Gdyby tak było, że słowa, komunikaty z otoczenia wpływają na decyzje ludzi, to pozostaje otwarta kwestia, na ile jesteśmy niezależni w codziennych zachowaniach. Przeczytałem, że w Danii zmniejsza się sprzedaż produktów żywnościowych wskutek rosnącej liczby mieszkańców, kupujących Ozempic lub Wegovy, czyli środki na odchudzanie. Moda na zażywanie tego typu preparatów rozlewa się coraz bardziej w społeczeństwach zamożnych, co pewnie spowoduje spadek spożycia batonów i słodzonych napojów gazowanych. A przecież wystarczyłoby zmniejszyć konsumpcję, nadmierną konsumpcję, i efekt byłby lepszy, bowiem bez wydatków na Ozempic oraz zażywania substancji chemicznych, jakimi są te leki na cukrzycę. Cóż, tacy jesteśmy jako ludzie i nie powinniśmy oczekiwać więcej niż jesteśmy w stanie czynić. W tym kontekście powrócę do muzyki, do jej roli w naszym życiu, zrównoważonym życiu. Okres letni to zachęty do wypoczynku wakacyjnego. W ofercie publicznej dominują promocje wyjazdów do różnych kurortów z możliwością życia „ad libitum”, czyli bez ograniczeń, z barami „all inclusive”. To także komunikaty, zachęcające do grillowania z nieograniczonymi zapasami różnego rodzaju trunków. Na ile jednak takie wzorce służą naszemu rozwojowi a na ile przybliżają nas do formułowania noworocznych postanowień, że wejdziemy na ścieżkę regularnych ćwiczeń, racjonalnej diety, czytania książek, chodzenia do teatru, na koncerty?. Z czasów młodości pamiętam taką zabawkę, która się nazywała „jojo”. Było to połączenie szpulki, ciężarka i sznurka. Trzymając koniec sznurka w palcach, ciężarek przemieszczał się w dół a następnie podnosił się, nawijając się na szpulce – w górę, i w dół. To obrazuje nasze wysiłki – spadek wagi i wzrost wagi. Może od dzisiaj będzie inaczej. W końcu postawimy na rozwój, rezygnując z wypoczynku typu „ad libitum”. Rozwój to całościowe spojrzenie na ludzkie potrzeby – materialne, cielesne i duchowe. Stąd propozycja, aby włączyć do tego także muzykę oraz inne wymiary duchowości. I jeszcze jedno skojarzenie. Rozmawiałem z moją wnuczką na temat jej hobby, którym są konie. Pytałem, co by było, gdyby codziennie nie zabierała konia na spacer, na przejażdżkę, na lonżę. Miałby na przykład dwa tygodnie „wakacji” w stajni nad morzem. Powiedziała, że to byłoby źle dla niego. Powinien codziennie być w ruchu, i ona o to dba. Znakomicie. A zatem teraz możemy się sami zastanowić, na ile potrafimy dbać o siebie, aby podążać ścieżką rozwoju, czyli brać pod uwagę systematyczność, konsekwencję w naszym codziennym postępowaniu. Są to istotne wyzwania dla każdego z nas. Wiedząc o niedoskonałości ludzkiej natury, odpowiedzialność nakazuje nam dokładać starań, aby równoważyć czas wakacji z rozwojem fizycznym i duchowym.
Organy – nie tylko instrument
Majestat organów to ciekawe określenie, trafne, nawiązujące do budowy, wyglądu a przede wszystkim brzmienia instrumentu. Aula Nowa to niedawno zbudowana sala koncertowa, z pięknymi organami. Ich majestat to także skojarzenie z kościołami, kompozytorami piszącymi muzykę kościelną. Pewnie większość z nas ma własne przeżycia, częściowo kojarzone ze ślubami. Być może to zbyt luźne skojarzenie, jednak przychodzi mi na myśl majestat w odniesieniu do organów państwa, a szczególnie sejmu, senatu, funkcji prezydenta. Lipiec 2025 roku to czas wyjątkowego zaprzeczenia majestatowi osób pełniących niektóre funkcje państwowe. Marszałek sejmu, jego zachowanie, jest potwierdzeniem tego, o czym wielokrotnie pisałem, że większość ludzi nie potrafi się pogodzić z utratą swojej pozycji. Jest to przykre, że dochodzi do takiego zachowania, dalekiego od szacunku do siebie, poczucia godności, wiary w siebie, kierowania się wartościami. W liście św. Pawła do Koryntian, w Hymnie o miłości, jest zdanie – „gdybym…., byłbym jak cymbał brzmiący albo miedź brzęcząca”. Czytałem ten tekst wiele razy, jednak dopiero dzisiaj, pod wpływem tych słów, „majestat organów”, dostrzegłem znaczenie terminów „miedź brzęcząca oraz cymbał brzmiący”. Można, zamiast miłości, wpisać „godności”, i nadal sens będzie taki sam. Miedź brzęcząca – to niewiele warta moneta. W czasach św. Pawła, monety srebrne i złote były wartościowe, natomiast miedziane miały niewielką wartość. A cymbał brzmiący to ten sam, powtarzany dźwięk, bez melodii, bez przeznaczenia. To symbol uporu osoby mało rozgarniętej, powtarzającej w kółko to samo – jak kiedyś pijany kandydat na kanclerza w sąsiednim kraju – „ja chcę władzy”. Tacy jesteśmy jako ludzie – podejmujemy decyzje wyborcze, kierując się swoimi kryteriami. Mądrość, jeśli potrafimy ją zdefiniować, nakazałaby, jak promienie rentgena, prześwietlić kandydata typowanego na objęcie wysokiego urzędu marszałka czy prezydenta. Jednak nie jest to wykonalne. Możemy stanąć przed pomnikiem grupy Laokoona i znaleźć potwierdzenie naszej natury. Oczywiście poruszamy się teraz w świecie mitów, jednak oddaje to istotę tezy, że trudno podejmować decyzje, mając ograniczone możliwości poznania całości uwarunkowań. Laokoon uderzał włócznią w brzuch konia trojańskiego, aby przekonać mieszkańców, że to pułapka. Nikt go jednak nie posłuchał. Zauroczyli się darem Greków i wprowadzili konia do miasta na swoją zgubę. Silne emocje tłumu blokowały możliwość dotarcia do umysłów Trojan zagrożenia przed którym przestrzegał Laokoon z synami. Przykład Troi, niezależnie czy istniała czy nie, potwierdza złożoność ludzkiej natury. Byłbym rad, gdybyśmy zdołali wypracować rozwiązania, które zmniejszą ryzyko wybierania na najważniejsze funkcje organów państwa osoby które nie powinny się tam znaleźć. Kryje się w tym też pewien paradoks. Otóż sprawowanie ważnych, odpowiedzialnych funkcji, wymaga sił, energii, wysokiej sprawności fizycznej i umysłowej. To przemawia za powierzaniem tego typu obowiązków ludziom młodszym. Z kolei mądrość, doświadczenie, wiedza, wyczucie, co powiedzieć, jak się zachować, prezentować, przychodzi wraz z wiekiem. Mam nadzieję, że w ramach wspólnej dyskusji zdołamy wypracować rozwiązania, w ramach których kandydaci na urząd prezydenta będą wybierani na podstawie kryteriów merytorycznych zamiast decyzji politycznych. Majestat – piękne słowo, związane z odpowiedzialnością, godnością, wartościami.
Póki co są wakacje i niezależnie od poruszonych dzisiaj tematów, życzę wszystkim dobrego wypoczynku, dobrej zabawy, miłych wspomnień oraz akumulowania energii, która pozwoli budować wspólne dobro wraz z nowym rokiem szkolnym oraz nowym rokiem akademickim. Miło mi napisać, że Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu, uczelnia którą ukończyłem i w niej pół wieku przepracowałem, rozpocznie setny rok istnienia. Jubileusz to okazja do refleksji o przeszłości ale też spotkań koleżeńskich oraz spoglądania w przyszłość. W czerwcu 2026 roku planowane są spotkania absolwentów. Piszę o tym z wyprzedzeniem, aby rozpocząć przygotowania do koleżeńskich spotkań poszczególnych roczników. Nasz rocznik, czyli absolwenci z 1970 roku, ma już zaplanowane spotkanie. Od wielu lat spotykamy się regularnie w swoim gronie. Istnieje taka definicja szczęścia, że są to relacje, rozmowy z innymi ludźmi. I jeszcze nawiązanie do początku tego wpisu. To powiedzenie, że muzyk przestaje grać kiedy nie ma już w sobie muzyki. Obyśmy ją zawsze mieli w sercach i umysłach. I potrafili planować przyszłość. Dr P. Attia, w pracy „Żyć dłużej” napisał, że ludzie starzeją się wówczas, kiedy przestają myśleć o przyszłości, kiedy nie podejmują kolejnych wyzwań, projektów. A zatem do zobaczenia w czerwcu 2026 roku, w Poznaniu, w murach Uczelni.