Z kronik Olimpu

23 kwietnia 2021

 

W pierwszy, wiosenny, słoneczny dzień, Dzeus spoglądał  z Olimpu  na zabieganych pasterzy, rolników, żeglarzy, kupców, siedząc na swoim tronie  i leniwie lustrując świat. Sam czuł błogi, pełen szczęścia, wiosenny spokój  w swoim sercu. Wiedział, że wraz z wiosną, a później latem, krzątanina jego poddanych  przyspieszy. Zaczną wielogodzinny dzień pracy w rolnictwie, na targowiskach, w domach. Beztroska i wewnętrzna cisza, których właśnie doświadczał Władca Olimpu,  sprzyjają kreatywności. I oto nagle,  w jego ukojonej głowie, zrodził się genialny, kreatywny pomysł. Zanim zaczął nad nim  rozmyślać, przypomniał sobie dni, kiedy ból głowy był tak wielki, że nie mógł tego zdzierżyć.  W desperacji poprosił wówczas Hefajstosa o pomoc. A ten, silny, wyposażony  w wielki młot, bóg ognia i wulkanów, znał tylko jeden sposób – uderzenie młotem w bolące miejsce. Zrobił to tak szybko i zręcznie, że Dzeus nie zdążył zasłonić  głowy swoją tarczą. Uderzenie było celne. Huk był taki, jak setki piorunów zrzucanych z Olimpu. I efekt – przedziwny.  Oto z głowy Dzeusa,  wskutek uderzenia młotem, wypadła bogini. Zrodzona z głowy Dzeusa stała się Ateną, boginią mądrości. Była ulubienicą Dzeusa – wszak z jego wyskoczyła głowy, narodziła się w zwojach jego mózgu.  Był jednak rad z tego, że nie zabrała jemu całego rozumu, że oto pojawił się kolejny, genialny projekt. Otóż, pomyślał Dzeus,  tym wszystkim pasterzom, kupcom, żeglarzom, należy się szczęście. Skoro są śmiertelni, to przecież mogą być w swoim życiu szczęśliwi. Postanowił zatem obdarzyć ludzi szczęściem. Chociaż nie było wtedy książek o perswazji, to jako Gromowładny wiedział, że bardziej ceni się to, co jest niedostępne, ukryte, trudne do zdobycia. Sam miał też własne doświadczenia. Ileż to razy przyjmował  postać pasterza, kupca, bankiera, młodzieńca, wojownika, aby zabiegać o względy  jakiejś śmiertelnej dziewczyny. Ileż miał radości wtedy, kiedy po wielu trudach, staraniach, randkach, czułych słowach, mógł w końcu trzymać ową piękność we własnych ramionach. I zastanawiał się, co zrobić, gdzie to szczęście ukryć, aby ludzie odkrywali je stopniowo, powoli, bardzo się przy tym trudząc. Wziął do ręki puchar z ambrozją, wypił spory łyk i nagle go olśniło – przecież ma zespół. On ma pomysł, jako Władca Olimpu,   a po to ma innych bogów, aby realizowali zadania. Jako szef ma palec wskazujący – najważniejszy – ty zrobisz to, ty zrobisz tamto. Skinął na Hermesa ze skrzydełkami u nóg, zlecając jemu szybkie zwołanie bogów na naradę. Wszyscy zjawili się  w sali obrad. Dzeus, zajmując miejsce lidera, u szczytu stołu, wyjawił swój pomysł. Otóż postanowił dać ludziom szczęście. Są śmiertelni, to niechaj chociaż będą szczęśliwi za życia. Wszystkim spodobał się ten pomysł. Byli jednak pełni  niepokoju, co teraz się stanie, jakie nowe obowiązki  na nich spadną, i czy dostaną za to ekstra premię. Znając Dzeusa, spodziewali się, że będą tylko dodatkowe zadania,  a tutaj nadchodzi wiosna i czas lenistwa  a nie dodatkowej pracy. I wiedzieli też, że nie da się nabrać na żadną formę pracy zdalne. Trzeba będzie zakasać rękawy i zabrać się do roboty, do działania.  Tymczasem Dzeus, kolejny raz ich zaskoczył. Poprosił, aby zastanowili się, gdzie ukryć szczęście, aby ludziom trudno  było je odnaleźć. Wtedy, kiedy wysilając się bardzo, je odnajdą, będą smakować szczęścia, cieszyć się nim, docenią jego wartość, poznają cel i sens  swego śmiertelnego życia. Jasno wyłożył swój zamysł.  Myślenie, do tego jeszcze abstrakcyjne – tego nikt nie lubi, nawet bogowie czują do tego wstręt. A to satyr, despota, satrapa, myśleli o Dzeusie, jak to jest w zwyczaju podwładnych, robiąc zafrasowane miny, mające na celu ukryć ich wielkie przerażenie. I Dzeus rozpoczął naradę. Spojrzał na Afrodytę.  Wystraszona, niepewna, onieśmielona, rozpoczęła. Ukryjmy szczęście w sypialni, wyszeptała, jak to bogini miłości. Tam, w czasie igraszek, ludzie odkryją szczęście.  To za łatwe,  za proste,  skomentował Dzeus.  Odkryją je od razu i niczego nie docenią. Apollo był drugi. Bóg muzyki, sztuki.  Zaproponował, aby ukryć szczęście w muzeach, bibliotekach,  w teatrach. Także ten pomysł nie zachwycił Dzeusa. Nie umiał sobie wyobrazić  pasterza w muzeum  czy w bibliotece. Część ludzi może je tam odnaleźć, ale i tak  na krótko. Ares,  z właściwą sobie energią i pewnością siebie, zaproponował  najlepsze dla boga wojny miejsce – pola bitewne. Może dla tych, co przeżyją, to dobre miejsce. Teatry wojenne to jednak śmierć  a nie szczęście. Akurat rozegrała się tragedia Greków w wąwozie pod Termopilami. Mężny Leonidas zostawił przesłanie – przechodniu, powiedz Sparcie….   Z czasem ludzie zrozumieją bezsens wojen  i może ich  zaprzestaną. Artemida, bogini łowów, miała  bardziej błyskotliwy plan – gawry, knieje – miejsca  w lasach, położone daleko, wysoko w górach,  trudne do zdobycia.  Dzeus widział  liczne polowania i wiedział, że to nie są bezpieczne miejsca  dla ukrycia szczęścia. Szybko i łatwo je ludzie znajdą. To może na polach,  w gajach, na miedzach – zaproponowała Demeter, bogini pól, łąk, pastwisk. Akurat, powiedział Dzeus – wszystko to jest łatwo dostępne. Poza tym, łączą małe gospodarstwa  w wielkie i likwidują miedze. Nawet zające nie mają  gdzie się schować. Dionizos,  którego, jako boga wina i dyskotek, od rana  bardzo suszyło,  zaproponował wino, uczty, zabawę, bachanalia –  to najlepsze miejsce, aby ukryć szczęście. Może dla ciebie,  powiedział Dzeus, przypominając sobie, jak go kiedyś bolała głowa. To iluzja szczęścia – to omamy dla mózgu. Sam też tobie  mówię,  abyś tyle nie pił. Hefajstos, jak zawsze smutny i posępny, wymamrotał, że może w głębi ziemi –  w jaskiniach, grotach, wygasłych wulkanach. Dzeus był sceptyczny.  Wszędzie się zapuszczają  – mają coraz lepszy sprzęt, szkolenia. Nie ma już groty, jaskini, w której by nie byli.  Od razu znajdą szczęście. Posejdon, wsparty na trójzębie, władca głębin morskich, wskazał  na dna mórz i oceanów. To będzie trudne do  odszukania.  Dzeus jednak wiedział, jakim sprzętem dysponuje nurek, jakie są metody  penetrowania oceanów. Odnajdą szczęście, i to szybciej, niż myślimy.  I wtedy zabrał głos Hermes. Tajemniczy uśmiech boga kupców, handlu, złodziei, zapowiadał pomysł ukrycia szczęścia  w negocjacjach,  w gromadzeniu bogactwa,  w budowaniu piramid finansowych, w manipulowaniu innymi. Dzeus rozumiał sens i dobro ekwiwalentnej wymiany towarów, jednak ilekroć  dostrzegał oszustwo, złodziejstwo, chwytał pioruny,  które miał zawsze pod ręką i ciskał nimi   jak oszalały,  na lewo i na prawo. Pomysł Hermesa  go nawet zirytował. Co za nikczemność – wszystko sprowadzać do materializmu, do gromadzenia, do chciwości czy lichwy. Spojrzał na klepsydrę  i zobaczył, że narada trwa już  bardzo długo, że cały czas bogowie  rzucają pomysły,  a nie ma nawet punktu zaczepienia, gdzie ukryć szczęście. To nieprawdopodobne, pomyślał Dzeus. Tyle głów, tyle bogów, tyle czasu, i są na początku projektu. To marnotrawienie naszej, boskiej energii. Coś jest z nami nie tak, że Olimp trawi niemoc biurokratyczna. Narady, narady, i żadnego efektu.  I kiedy przybity takimi myślami, chciał nawet zamknąć naradę i porzucić pomysł, gdy raptem dostrzegł,  siedzącą w głębi sali Atenę.  Wyprostował się nagle. Mocniej uniósł swoją tarczę.  Odzyskał blask swego gromowładnego oblicza.  Z nadzieją spojrzał na Atenę. Ty jeszcze nic nie mówiłaś. Powiedz, jaki ty, Ateno, masz pomysł – gdzie ukryć szczęście człowieka. Szefie, cicho i spokojnie zaczęła, poproszona o zabranie głosu, Atena. I wtedy Dzeus  uświadomił sobie, że ta bogini, zrodzona z jego głowy, introwertyczka,  uosobienie mądrości, nie rzuca słów na wiatr. Atena –  ona mówi wtedy,  kiedy udzieli jej głosu. Mówi szczerze i mądrze.  I z pełnym skupieniem  słuchał dalej. Szefie, kontynuowała Atena, jest tak, jak wszyscy mówili – ludzie będą szukać szczęścia w domach, sypialniach, w bogactwie,  w konsumpcji, w podróżach, luksusie, w modzie,  we wspinaniu się, biciu rekordów, na stadionach,  na targowiskach,   w potyczkach na ringach, wyjazdach all inclusive. Najbardziej dla nich tajemniczym miejscem, najbardziej ukrytym i sekretnym, są ich serca,  jest ich wnętrze, jest ich duchowość. Dzeusie Gromowładny, powiedziała Atena, ukryjmy zatem szczęście we wnętrzu człowieka.  Tam będzie je trudno odnaleźć.  Jednak, jeśli je już człowiek odnajdzie w sobie, wówczas pozna sens swego istnienia. Odnajdzie cel swego życia. Pozostanie wówczas w harmonii ze sobą i ze światem. Pozna szczęście budowania  własnego i wspólnego dobra. Będzie na zawsze,  do ostatniego dnia swego życia szczęśliwy, znajdując pokój, miłość w sobie,  w swoim sercu i wnętrzu. I Dzeus zaakceptował pomysł  Ateny –  ulubionej bogini. I od tego dnia ukrył szczęście w sercach, we wnętrzu  ludzi.  Patrzy teraz na świat  z Olimpu.  Uśmiecha się, widząc  biegających po lasach, handlujących, żeglujących,  rozkrzyczanych na stadionach,  w poszukiwaniu szczęścia.  I z niedowierzaniem rozmyśla nad mądrością Ateny. Oto każdy z tych zabieganych ludzi  ma szczęście w sobie, w swoim wnętrzu. Ma w sobie moc, która jest na wyciągnięcie ręki. Wystarczy, aby się na chwilę zatrzymali, uspokoili,  wejrzeli w siebie, w swoje serca, spojrzeli sobie z miłością i dobrocią w oczy,  a doznaliby szczęścia. Atena zostawiła im prosty przekaz – zamknij oczy na iluzję zewnętrzną, na fikcje, na mity, na czcze obietnice, na złote góry, na magię manipulantów, otwórz się na głos serca, a  odnajdziesz szczęście.  Najtrudniejsze jest to, co jest proste. Nadchodzi wiosna – najpiękniejsza z pór. Jest skarbnicą szczęścia w każdym miejscu, z bliskimi obok. Nawet pandemia nie jest przeszkodą, aby przeżywać chwile pełne szczęścia i duchowości. Wystarczy się wystawić na jej urok. Czyż nie jest to proste? A dlaczego jest tak trudne? To właśnie tajemnica Ateny.