Czerwiec’26
Mija właśnie 70 lat od wydarzeń czerwcowych w Poznaniu, które częściowo pamiętam (miałem 7 lat), a szczególnie nudę w oczekiwaniu przed piekarnią, aby kupić chleb. Pamiętam, że nie mogłem zrozumieć, jak można tak trwonić czas, energię, zamiast zorganizować to wszystko inaczej. Myślałem, że gdyby moja Babcia się tym zajmowała, wszystko byłoby sprawniej – była dla mnie wzorem odpowiedzialności, praktyczności, dobrej organizacji życia. Widziałem wielokrotnie, jak sobie znakomicie radziła z wypiekaniem chleba, kiedy się na to decydowała. W tych dniach protestów, w domu czułem się bezpiecznie. Rodzice i Dziadkowie mieli swoje sposoby, sprawdzone z czasów wojny, jak zapewnić wyżywienie, sen, spokój, ciepło rodzinnego gniazda. Pamiętam tajemnicze, nocne nasłuchiwanie przez dorosłych Radia Wolna Europa i komentarze, że mówią tam prawdę, rzetelnie przedstawiają wydarzenia. Mam własne plany co do przyszłości i wiem, że nie znajdę czasu, aby zagłębić się w rozpoznanie całego tego wydarzenia. Wybór Poznania i daty nie mógł być przypadkowy – akurat odbywały się międzynarodowe targi i w stolicy Wielkopolski gościło wielu ludzi biznesu, dziennikarzy ze świata i Europy. Skupię się natomiast na uroczystości z 25 czerwca 2026 roku, zorganizowanej na MTP, w Iglicy, gdzie wręczono, na Gali, nagrody Stukot’56. Każde, tego typu wydarzenie jest potrzebne, aby inspirować siebie nawzajem do budowania wspólnego dobra, bez przemocy, łamania prawa. Zostały one przyznane w trzech obszarach :
– o Boga – dla Brata Marka ze Wspólnoty Taize,
– za wolność – dla Andrzeja Poczobuta,
– za prawo i chleb – dla Fundacji Podaj Dalej im dra Pawła Janaszka.
Każdy z nas może sobie zadać pytanie, na ile wartości z 1956 roku są tak samo ważne w roku 2026, czyli po 70 latach. Mamy prawo do własnych opinii. Natomiast chciałbym podzielić się własnym kontekstem jednej z nagród, a mianowicie tej, związanej z Bratem Markiem. Od 1968 roku tworzymy szczególny krąg przyjaźni, opartej na wartościach naszego pokolenia, systematycznie wzmacniany, na wspólnych kontaktach, nadal regularnie utrzymywanych. Badania uniwersytetu Harvarda pokazują, że utrzymywanie pogłębionych kontaktów w zwartym kręgu owocuje szczęśliwym, spełnionym życiem. Być może ton tego wpisu jest zbyt osobisty, natomiast celem jest poszerzenie grona osób, które mogą inwestować w siebie, w otoczenie, formułując wnioski dla siebie, dla planowania własnego życia, budowania relacji społecznych. To też okazja, aby nawiązać do idei ekumenizmu, pojednania, prostoty, odpowiedzialności, które emanują ciepłem i miłością z Taize.
Marzec 1968
Było to 12 lat po wydarzeniach czerwcowych, kiedy nas, studentów, w 1968 roku poturbowało ZOMO (specjalna formacja socjalistycznej policji). Najpierw zabawa była z naszą wygraną – oni nas gonili niedaleko budynku UEP (al. Niepodległości), a myśmy skutecznie uciekali w różne strony. Jednak ZOMO też się uczyło i w kolejnym starciu odczuliśmy pałki na plecach i wówczas uznaliśmy, że trzeba szukać alternatywy dla własnych wartości. I tak zaczęliśmy się spotykać w szerszym gronie, studentów z różnych, poznańskich uczelni (politechnika, ekonomiczny, rolniczy, UAM, medyczny). Łączyły nas wyjazdy turystyczne po całej Wielkopolsce, także w góry, w Bieszczady, spotkania, teatr, chóry, rozmowy, poszukiwania sensu, własnej ścieżki dorosłego życia. Każdy z nas miał też wiele własnych kontaktów, co z czasem zaowocowało pięknem trwałej przyjaźni, wyrastającej z szacunku, szczerości, poszukiwania prawdy, niezależnie od naszej różnorodności. Ryszard był absolwentem matematyki na UAM i miał kontakt z księdzem Jerzym Rzannym z poznańskiej parafii. To z jego ust padła propozycja, aby pojechać na spotkanie do Lasek Warszawskich, do Ośrodka Niewidomych na spotkanie ekumeniczne. Nic nam to nie mówiło, ale w naturze ludzkiej jest silna potrzeba poznawania świata. I tam spotkaliśmy młodych ludzi z całej Polski, mądrych, otwartych na wartości. Poznaliśmy tam siostrę Joanne Lossow, która rozumiała bezsens podziałów i swoim życiem, z siostrą Reginą, protestantką, dawała świadectwo relacji opartych na jedności. Akurat (1969, IW PAX) ukazała się książka pióra J. M. Paupert, „Taize i kościół jutra” (sam nie wiem, jak władze komunistyczne się na to zgodziły). I to – jak w matematycznej funkcji logistycznej – był punkt przegięcia – od stabilizacji do rozwoju. Do książki o Taize była dołączona reguła Braci, którzy w tej małej wiosce we Francji, od 1940 roku tworzyli Wspólnotę Ekumeniczną. Liderem był Brat Roger Schutz a Brat Marc zaprojektował oryginalny symbol Wspólnoty – krzyż przypominający gołębicę w locie. Wszyscy przeczytaliśmy książkę, szczególnie jednak zainteresowała ona Marka, studenta kierunku handel zagraniczny w dzisiejszym Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu. Marek jest o rok młodszy ode mnie a zapoczątkowana wówczas przyjaźń trwa w całej naszej wspólnocie. Wszyscy byliśmy pod wielkim wrażeniem prostoty Taize, idei szanowania siebie niezależnie od różnic, pięknej, wyciszającej muzyki kanonów Taize. Marek zdecydował, że dołączy do wspólnoty w Taize, jednak było to bardzo trudne z powodu systemu komunistycznego, braku paszportów, jakichkolwiek kontaktów zagranicznych. Wyjątkiem były nieco większe możliwości spotkań z młodymi osobami w NRD (Niemiecka Republika Demokratyczna), z której to możliwości skorzystaliśmy, bazując na znajomości niemieckiego oraz możliwości przekraczania granicy.
Herbatki u Pani Amelii
Być może to Jerzy Rzanny pomógł nam nawiązać kontakty z poznańską pisarką, panią Amelią Łączyńską oraz pisarzem – Romanem Brandstaetterem. Pewnie tajne informacje policji o tych spotkaniach są gdzieś w archiwach Poznania, jednak nic mi nie wiadomo, aby ktokolwiek z nas tego szukał. Natomiast na jednym z takich spotkań pojawił się Brat Clemont, którego wysłano do Polski z Taize – mniej więcej w 1971 roku. I to był pierwszy, bezpośredni kontakt, mam go w pamięci na zawsze. Marek nawiązał bardziej ścisły kontakt z Bratem Clemont, rozpoczął intensywną naukę francuskiego i otrzymał paszport, aby wyjechać na krótko do Taize. Był to jednak inny system i każdy student, po dyplomie, musiał pracować trzy lata we wskazanym przez władze zakładzie, aby „odpracować” ponoszone przez państwo koszty studiów. A zatem Marek mógł wyjechać, jeśli dwie osoby podpiszą (żyrują), że spłacą koszty studiów, jeśli nie wróci z Francji. Ja już procowałem na etacie a zatem mogłem to uczynić, co zrobiliśmy z tatą Marka, Marianem Durskim, profesorem naszej Uczelni, z Wydziału Towaroznawstwa. Marek oczywiście wrócił i po dyplomie rozpoczął pracę w dziale handlu zagranicznego jednego z przedsiębiorstw w Wielkopolsce. I tak minęły trzy lata i wtedy możliwe było ubieganie się o legalną zgodę władz na wyjazd do Francji, do Taize. Trwało to wiele miesięcy, trudnych tygodni z dużą niewiadomą, jaka będzie ostateczna decyzja władz. Marek przygotowywał się do wyjazdu, będąc w klasztorze w Lubiniu, pod okiem Karola Meissnera, Benedyktyna z Tyńca, pochodzącego z Poznania, absolwenta uczelni medycznej, znanego i lubianego przez młodzież w Poznaniu. Być może to Karol Meissner przemówił władzom do rozsądku mówiąc, że nie ma sensu zatrzymywać Marka na siłę, bowiem będzie konsekwentnie podążał do wybranego przez siebie celu. I w końcu władza to zrozumiała, Marek otrzymał paszport i legalnie wyjechał do Taize, stając się pierwszym Polakiem we Wspólnocie Ekumenicznej. „Per aspera ad astra,” – przez trudy do gwiazd – tak to potwierdziło się łacińskie powiedzenie, które się zawsze potwierdza, jeśli ktoś z nas wie, dokąd zmierza, ma charakter, aby wytrwale walczyć z przeciwnościami losu. Myślę, że wręczona na MTP nagroda, na Gali, jest ukoronowaniem tej drogi, która inspirowała – może nawet miliony – młodych ludzi z Polski, Rosji, republik nadbałtyckich, aby rozwijać w sobie duchowość, podążać ścieżką wartości ekumenicznych, budować relacje społeczne, czynić dobro dla innych, dbać o harmonię życia w rodzinach. To ważny i piękny gest ze strony Kapituły tej nagrody, pozwalający dokonywać właściwych wyborów w konsekwentnym podążaniu własną drogą, tak dzisiaj dla nas ważnej duchowości, ciszy, prostoty. Pięknie to wyraził prof. Szczepan Cofta w swojej laudacji, jeden z nas, skupionych wtedy wokół tej pięknej idei. Pragnę serdecznie podziękować Szczepanowi za Jego słowa, zaangażowanie w cały proces wyróżnienia dla Brata Marka. Nagrodę odebrał brat Marka, Jacek Durski ze swoim synem, Markiem Durskim.
Przyjaźń z Ludwigiem Mehlhornem
Duchowość, życie zgodne z wartościami, rozwijają się w różnych miejscach, gdzie na świat przychodzą osoby z indywidualną mocą. To czas nawiązania do wspomnianych wcześniej kontaktów z młodymi osobami w NRD. W Berlinie ukończył matematykę Ludwig Mehlhorn i odmówił władzom NRD pójścia do wojska. To świadczyło o charakterze Ludwiga, jego wartościach, niezależności, odpowiedzialności. Nadal jestem pełen podziwu dla odwagi, zasad, determinacji Ludwiga. Łatwo sobie wyobrazić szykany, które zastosowały wobec niego władze polityczne NRD. Konsekwentnie odmawiał współpracy, rozpoczynając działania w opozycji. Zaangażował się w powołany przez protestantów ruch Aktion Sühnezeichen jako forum pojednania z narodami Europy, w związku ze zbrodniami faszystów. W Polsce, biskupi wystosowali wtedy list do biskupów niemieckich znany pod hasłem „przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. Nie wiem dokładnie, jak doszło do współpracy tych dwóch grup, jednak była ona istotną wartością dla nas wszystkich. W naszej społeczności, Jan Nowak z Markiem, koordynowali współpracę. Organizowano wspólne akcje, spotkania, rozmowy – między innymi w Greifswald w Meklemburgii oraz Święta Lipka na Warmii. Stanowili znakomitą parę z jego żoną Heimi. Pamiętam spotkanie w Berlinie, w ich mieszkaniu, wspólne kolacje, rozmowy na temat poezji Stanisława Barańczaka, który od 1981 roku przebywał poza krajem, szykanowany przez komunistyczne władze. Ludwig opanował język polski i przez wiele lat był związany z Taize, z Bratem Markiem, także z władzami w Polsce, po roku 1989. Był nawet uczestnikiem spotkań w Krzyżowej (listopad 1989), między innymi z Tadeuszem Mazowieckim i Helmutem Kohlem. W 2009 roku przyjechał do Poznania, na spotkanie Młodych, które Taize zorganizowało na terenach MTP. Pamiętam jego aktywny udział w rozmowach na temat pamięci oraz przebaczania. To było ostanie nasze spotkanie, bowiem Ludwig zmagał się już wtedy z chorobą, która zabrała Go z tego świata w 2014 roku. Był nawet czas na to, aby z Ludwigiem i Markiem spotkać się na krótko w naszym domu. Myślę, że warto o tym wspomnieć w związku z nagrodą.
Europejskie Spotkania Młodych
Wspólnota w Taize, organizuje coroczne, Europejskie Spotkania Młodych, w różnych miastach w Europie. Z reguły jest to około – od 28 grudnia do 2 stycznia. W 2026 roku takie spotkanie zaplanowano w Łodzi, natomiast wcześniej odbywały się we Wrocławiu (kilka razy) i w Poznaniu, w 2009 roku, na terenie MTP. To okazja do kontaktów z młodymi osobami z różnych kultur, także religii. Brat Marek aktywnie, od lat, uczestniczy w pracach organizacyjnych, prowadzi wiele spotkań, jest zawsze otwarty na rozmowy, na dialog. Jest też tradycją Taize, że na Wielkanoc, także w ciągu całego roku, szczególnie w okresie wakacyjnym, przyjeżdża do tej małej wioski czasem nawet kilka tysięcy osób, aby przez cały tydzień szukać własnej drogi, w ciszy, prostocie, modlitwie, refleksji. Myślę, że miliony osób z całego świata znają Brata Marka, są wdzięczni za inspiracje do zwiększania świadomości oraz odpowiedzialności za własne, osobiste życie, także rodzinne, w społecznościach lokalnych. Nagroda przekazana na MTP w Poznaniu jest symbolicznym wyrazem zaangażowania, służby Brata w budowanie lepszego świata. W milionach serc ludzkich są trwałe ślady wdzięczności dla Wspólnoty w Taize, dla Braci, za różnorodne impulsy do kształtowania życia osobistego, opartego na wartościach, prostocie, szacunku dla innych oraz całej przyrody. Nieocenionym źródłem inspiracji dla osobistej refleksji każdego człowieka może być książka napisana z udziałem Piotra Żyłki, „Bóg, cisza, prostota”, opisująca w formie wywiadu – rzeki drogę Brata Marka. Podobno W. Hugo jest autorem powiedzenia, że „nie ma rzeczy potężniejszej niż idea, której czas nastał”. Cisza, prostota, odpowiedzialność, szacunek, miłość to wartości, których potrzebuje poraniona przez ludzki egoizm przyroda planety oraz dramatyczne, przesadzone zachowania konsumpcyjne w wielu społeczeństwach. Skromność Wspólnoty, życie braci z pracy rąk własnych, służba biednym, pokrzywdzonym, uciekającym przed wojnami ludziom, to swego rodzaju gwiazda bijąca szczególnym blaskiem z Taize, wskazująca zagubionym ludziom ścieżki do życia w harmonii ze światem, ze sobą, z innymi, zjednoczonych wokół wartości, z dystansem do podziałów, stygmatyzacji, stereotypów. Jak pięknie powiedział papież Jan XXIII – „ach Taize, ta mała wiosna kościoła”. Ta chwila refleksji związana z nagrodą dla Brata Marka. Laudacja Szczepana, niechaj będzie wzmocnieniem dla energii nas wszystkich, dla dalszego czynienia dobra na całym świecie.
Fundacja „Operacja Nadzieja”
W 2026 roku wielu młodych ludzi z Polski, czy Europy Wschodniej może sobie pozwolić aby wyjechać do Taize na kilka dni albo na Europejskie Spotkanie Młodych. Jednak było to o wiele bardziej skomplikowane – finansowo, logistycznie, administracyjnie w okresie, kiedy Europa Wschodnia była sparaliżowana przez system komunistyczny. I wówczas, doskonale rozumiejąc sytuację, Wspólnota powołała Fundację „Operacja Nadzieja”, której celem było różnorodne wsparcie dla młodych ludzi (przejazd autokarem, noclegi), aby przyjechać do Taize, otrzymać egzemplarz Ewangelii (np. w języku rosyjskim, białoruskim), brać udział w noworocznym spotkaniu młodych. Brat Marek był koordynatorem tych działań w odniesieniu do Polski oraz innych krajów Europy Wschodniej. Dotyczyło to pozyskiwania środków oraz odpowiedzialnego ich wydawania, funkcjonowania zgodnie z regułami prawa funkcjonującymi w danym kraju. Rozwój Unii Europejskiej, integracja państw uwolnionych od reżimu komunistycznego, zmieniły warunki w otoczeniu, a to pozwoliło na zamknięcie Fundacji a jednocześnie skupianie się na pomocy udzielanej emigrantom, uchodźcom, ludziom biednym, prześladowanym.
Spotkania z Profesorem Zygmuntem Kowalczykiem
Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu, który ukończył Brat Marek, obchodzi w 2026 roku jubileusz 100 lat istnienia i równocześnie świętuje 60 lat od uruchomienia nowego kierunku, a mianowicie handlu zagranicznego (w 1966 roku). Miło było zobaczyć na Gali także Andrzeja Byrta, który był na roku z Bratem Markiem. To taki akcent związany też z moim wyborem życiowym, pracy akademickiej. Pragnę się tutaj podzielić inną refleksją. Otóż jednym z naszych wykładowców, był Profesor Zygmunt Kowalczyk, urodzony we Francji, gdzie też zdał maturę a po przyjeździe do Polski podjął pracę w poznańskiej Uczelni. Moje relacje z Markiem były naturalne, bowiem byliśmy studentami, łączyły nas też wspólne wartości. Pan Profesor Zygmunt Kowalczyk, który zmarł w 2025 roku, ilekroć się spotkaliśmy, zawsze mnie pytał o Marka, przekazywał pozdrowienia. I nawet mówił mi, że będąc we Francji, dwukrotnie odwiedził Taize, aby spotkać się ze swoim studentem, Bratem Markiem. To niezwykłe zachowanie, zakorzenione w oryginalnej kulturze Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, wyrastającej z etosu akademickiego. I może jeszcze inna refleksja, związana z nauką. Otóż kilka miesięcy temu przeczytałem nowe wydanie ksiązki M. Hellera, pt. Spotkania z nauką. I znalazłem tam piękny fragment, w którym Profesor użył i rozwinął termin „ekumenizm gospodarczy”. To oczywiście moja refleksja związana z duchowością i ekonomią.
Myślę, że w związku z tym szczególnym wydarzeniem na MTP, w 70 rocznicę wydarzeń Czerwca”56, mogę napisać o symbolach, które towarzyszą mi w moim otoczeniu. To kubki, talerze, kupione w Taize w czasie pierwszego wyjazdu, krótko po zmianie sytemu politycznego w Polsce. To wyroby wypalone przez Braci w Taize, według ich wzorów i technologii. I mam też na biurku, w zasięgu wzroku, ów krzyżyk w kształcie gołębicy w locie, który zaprojektował Brat Marc. W okresie 1981 – 1982, miałem okazję korespondować z Markiem, bowiem byłem na stypendium rządu greckiego w Atenach i nasza korespondencja omijała cenzurę w Polsce. I drugi, dla mnie piękny czas to pobyt w Rzymie, w 1990 roku. Brat Marek był też tam kilka dni w domu Wspólnoty przy ulicy Via del Plebiscito, co pozwoliło nam na rozmowy przy śniadaniach albo kolacjach.
Nadmiar bodźców, przemęczenie naszych mózgów, nastawienie na wzrost, depresje, wypalenie zawodowe, napastliwe formy komunikacji w mediach społecznościowych, można przeciwstawić ciszy, harmonii, prostocie, budowaniu relacji, odpowiedzialności. To wartości ważne, potrzebne, aby budować świat oparty na harmonii z przyrodą i wszystkimi ludźmi. Chwila słuchania kanonów, po całym dniu, kiedy ten się chyli ku zachodowi, potrafi wypełnić serca spokojem, równoważyć fizyczność z duchowością. Jest tak wiele spokoju, radości, optymizmu w kanonach z Taize. Mogą być one wytchnieniem dla każdego, słuchane, śpiewane osobiście lub w gronie znajomych, bliskich. To chwila na tak ważny dla każdego, świadomy odpoczynek. To okazja, aby być tu i teraz, cieszyć się uważnością każdej chwili życia. Ta mała wioska, z prostotą kościoła Pojednania w Taize, zaprojektowanego przez Brata Denis (1934 – 2915), architekta, może być wzorem do tworzenia przestrzeni dla siebie, z której będzie emanować dobra energia, skuteczne przewodzenie innym w drodze do budowania wspólnego dobra. Może dla kogoś pomocne będą słowa, które usłyszałem wiele lat temu a mam je w głowie nadal – „można mieć dom i nie mieć domu, ale można też nie mieć domu a mieć dom”. Każdy z nas może rozwijać własną duchowość niezależnie od miejsca, czasu, warunków, w których przyszło nam żyć.

Brat Marek – Taize
29 czerwca 2026