Moja prośba do PT Czytelników
Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu, w którym pracowałem ponad pół wieku, obchodzi jubileusz 100 lat istnienia. Z tej okazji wydano księgę „Byli wśród nas”, w której są wspomnienia o zmarłych profesorach. Jedną z takich notek, o Panu Profesorze Zdzisławie Krasińskim (1930 – 2016), promotorze mego doktoratu, ja przygotowałem. Chciałbym przekazać egzemplarz tej księgi Rodzinie Pana Profesora, jednak nie mam z nikim kontaktu, dom, w którym mieszkał, ma już nowych właścicieli. Zatem proszę o pomoc – może ktoś zna syna Pana Profesora – Przemysława Krasińskiego, chyba absolwenta Politechniki Poznańskiej. Może ktoś ma kontakt z Panią Elżbietą z domu Krasińską. Ukończyła Akademię Ekonomiczną w Poznaniu, około 1988 roku. Mieszka w USA z mężem i dziećmi, niekiedy bywa w Polsce. Będę zobowiązany za podanie kontaktu – mój adres mailowy jest na tej stronie.
Pycha jak mróz – rozsadzi strukturę
Każdy może we własny sposób spoglądać na rozwój naszego gatunku, ludzi mądrych, rozumnych (sapiens), jak sami o sobie mówimy. Jeśli jest prawdą, że z plemion zamieszkujących tereny tzw. Żyznego Półksiężyca, ziem wokół wschodniej części Morza Śródziemnego, wyszły poszczególne ludy, od Europy po Azję, to faktem będzie także to, że powstały różne kultury, rozsypane po całym świecie. Urzekła mnie informacja o zachowaniu drużyny piłki nożnej z Japonii, o którym napisały media w 2018 roku, w czasie mistrzostw świata (Mundial), rozgrywanych wtedy w Moskwie. Otóż po meczu z Belgią, 3 lipca 2018 roku, rosyjska ekipa sprzątająca weszła do szatni drużyny z Japonii i zamarła z wrażenia. Szatnia lśniła czystością a w widocznym miejscu leżała kartka z napisem „dziękuję”, zamieszczonym w języku rosyjskim. O tym zachowaniu pisano także w czasie Mundialu w 2022 oraz 2026 roku. To dla mnie przejaw wysokiej kultury narodu, drużyny, zarazem inspiracja do samodyscypliny w zachowaniu porządku na biurku, w pokoju, w domu. Wiem, jakie to trudne – przynajmniej dla mnie. Wymagamy głównie od innych, natomiast najpierw trzeba wymagać od siebie.
Pomysł podzielenia się refleksjami na temat kultury pojawił się w związku z zainteresowaniami biznesem, zasadami budowania pozycji przedsiębiorstwa na rynku oraz kampanią promowania marki Polska, w konfrontacji z medialnymi przekazami o kłótniach polityków oraz agresją okazywaną osobom z Ukrainy, mieszkającym w naszym kraju. Zacznę jednak od Wieży Babel. Trudno powiedzieć na ile jest to spójna opowieść a przez to wiarygodna dla naszych mózgów, a na ile jest to całkowita fikcja. Jawi mi się ona teraz jako metafora pychy ludzkiej, stawiającej sobie cel zbudowania wieży, która dosięgnie nieba. Przedsięwzięcie, które miało dać ludziom wgląd w tajemnice wszechświata, oparte na pysze, doprowadziło do rozpadu wspólnoty, ogromnej porażki. Jak zamarzająca woda rozsadzi wypełnione nią naczynie, tak też pycha, chciwość, fałszywa duma, rozsadzą strukturę biznesu oraz tkankę społeczną. Podzielę się refleksjami dla naszego społeczeństwa, pewnie tak samo rozdartego jak w Islandii, która w połowie opowiedziała się za negocjacjami z Unią, a w połowie przeciw formalnemu zbrataniu się z Europą. Będę nawiązywał do zarządzania przedsiębiorstwami dając wyraz zainteresowaniom gospodarczym. Z tą sferą jestem bowiem związany od czasu rozpoczęcia studiów w 1966 roku.
Marka versus kultura
To na pewno przekorne sformułowanie – właściwe byłoby postrzeganie tych terminów jako koniunkcji a nie alternatywy, czyli że jedno i drugie jest ważne. Na ile w takiej samej proporcji? – opinie będą na pewno różne. W moim przekonaniu, ważniejsza jest kultura a zatem to jej tworzeniu należy poświęcić więcej uwagi oraz nakładów. Wychodząc z perspektywy biznesu, to od lat panuje zgoda badaczy oraz praktyków, że to kultura jest najtrudniejszym do podrobienia elementem przewagi przedsiębiorstwa na rynku. Tak też możemy spojrzeć na państwo, naród, społeczeństwo – kultura przesądza o sile, pozycji, długofalowym rozwoju. Jeśli zgodzimy się z tą tezą, to należy zadbać o skuteczne sposoby budowania wysokiej kultury narodu.
W XXI wieku, zasadniczo zmienia się znaczenie czynników, uważanych za kluczowe dla rozwoju przedsiębiorstw, także gospodarki. W dawnych latach, ziemia była traktowana jako najważniejszy zasób (rolnictwo, produkcja żywności). W miarę postępu technologicznego, ważniejszym zasobem był kapitał, który pozwalał na zakup maszyn, urządzeń, budowanie trwałego majątku przedsiębiorstwa. I wreszcie nadszedł czas nowych technologii, sztucznej inteligencji, algorytmów, platform cyfrowych, kiedy to ludzie, pracownicy, są najważniejszym zasobem przedsiębiorstwa. Przesuwa się zatem akcent inwestowania w zasoby przedsiębiorstwa – nie tyle liczy się ziemia, budynki, maszyny, ile pracownicy posiadający odpowiednie kompetencje, podejmujący decyzje zamiast czekania na polecenia, ufający sobie, rozumiejący sens pracy oraz rzeczywistość, w której działa organizacja. W nowej rzeczywistości – cła, technologie, wojny, wrogość państw wobec siebie, firmy ograniczają globalizację, skupiając się na działaniach lokalnych, powiązaniach z partnerami w obrębie do 1500 kilometrów. Bezpieczniej jest zlokalizować np. trzy zakłady – jeden w Europie, drogi w Indiach, trzeci Kanadzie, aby każdy mógł działać w powiązaniu z innymi, bez uzależniania się wyłącznie od tanich Chin czy surowców z Rosji.
Czy tego chcemy czy nie, to rośnie znaczenie państw w procesach gospodarczych i społecznych. USA jest w konflikcie z Kanadą, Chiny z Taiwanem a takich przypadków będzie coraz więcej. Potrzebne są zatem silne państwa, zintegrowane społeczeństwa, inwestujące w swój rozwój, kompetencje w działaniu, w warunkach silnej zmienności. Drony, produkowane dla celów obrony Ukrainy przed agresorem z Rosji, są modyfikowane co 3 – 4 dni. To świadczy o tempie zmian, które dotyczy coraz większej liczby elementów otoczenia. Ważne zatem jest budowanie wysokiej kultury społeczeństwa Polski, spoglądając w przyszłość, myśląc scenariuszowo, zachowując dystans do danych historycznych. Ani Chopin, ani Lewandowski nie zbudują pozycji Polski w Europie i świecie. Zbuduje ją silne państwo, sprawna gospodarka, kultura narodu. I o to należy zabiegać, na tym się skupić, od systemu edukacji po ochronę zdrowia. Stratą czasu są marzenia o zwiększeniu przyrostu naturalnego w Polsce. Trzeba być przygotowanym na budowanie społeczeństwa wielokulturowego, wyciągając wnioski z doświadczeń innych krajów w Europie.
Mniej planu zadań a więcej odpowiedzialności
Metafora związku partnerskiego, jak ktoś chce – małżeńskiego, może ułatwić zrozumienie zachodzących w otoczeniu zmian. Prawdopodobnie wyczytałem to w książce Gottmana, który dowodzi na podstawie swoich badań, że udane związki nie są oparte na Excelu a są zbudowane na zaufaniu, odpowiedzialności, rozumieniu sensu. Pisząc bardziej obrazowo, partnerzy (małżonkowie) nie powinni rozpisywać swoich zadań na zasadzie równowagi obowiązków (ty dzisiaj zmywasz ja sprzątam łazienki), natomiast wykonywać te zadania, które są do zrobienia, aby rodzina, dom, funkcjonowały zgodnie z celem. Nikt nie czeka na polecenia, natomiast każdy podejmuje te obowiązki, które są do wykonania, rozumiejąc cele i sens, znając też własne preferencje. Podobne zmiany następują w biznesie, gdzie liczy się sprawczość, kompetencje, decyzyjność a nie hierarchia, władza, polecenia. Ważna jest elastyczność, scenariusze, gotowość podejmowania działań. Choroba dziecka wymaga elastyczności działania od rodziców. To samo dotyczy odwołania dodatkowych zajęć (np. lekcji muzyki). Podobnie jest w przedsiębiorstwach – cena może się okazać malo ważna, jeśli kluczowe znaczenie ma dostępność (np. surowca, komponentu). To samo dotyczy państwa. Powinno ono być zwarte, skupione na celu, rozumiejące sens swojej roli, aby reagować na sytuację. Burmistrzem Nowego Jorku został Amerykanin z korzeniami hinduskimi, sekretarzem stanu w USA jest potomek Kubańczyków. Interesy państw będą się zmieniać i trzeba być silnym, zwartym, elastycznym, aby odpowiednio reagować. D. Trump przestał być tak bardzo agresywny wobec Grenlandii, kiedy naród tej wyspy wyraził swoją zdecydowaną wolę. Duńczycy zareagowali natychmiast, Europa zajęła jednoznaczne stanowisko. I na to powinniśmy stawiać w Polsce, czyli budować silną kulturę społeczeństwa, zjednoczonego w oparciu o wartości, zasady etyczne, moralne. Dużo mamy do zrobienia w tej kwestii.
Silna kultura czyli co?
Rozumienie i definiowanie pojęć, zasad, wartości to nie zawsze bliskie siebie płaszczyzny. Odstąpię tutaj od sporów definicyjnych, koncentrując się na kilku zagadnieniach. Pierwsze z nich to postrzeganie własnego społeczeństwa w kategorii „my” (my Polacy, my Francuzi). Pisałem o decyzji generałów japońskich, którzy odmówili Niemcom eksterminacji mieszkających u nich Żydów, którzy w czasie II wojny przyjechali z Krajów Bałtyckich, uciekając przed faszystami. Skoro otrzymali wizy japońskie, to byli częścią narodu. My, Polacy, przyjęliśmy osoby z Ukrainy i są one odtąd pod naszym parasolem. Nikt nie ma prawa ich zaczepiać, wypędzać, ośmieszać. Wysoka kultura tego nie akceptuje. Nie powinna też akceptować wystąpień polityków, innych osób, które publicznie propagują inne, sprzeczne z zasadami, z gościnnością, zachowania. To powinno być piętnowane społecznie, w mediach, ścigane z mocy prawa i surowo karane. Natychmiast należałoby karać osoby, które publicznie zachęcają do atakowania Żydów czy osoby o ciemnym czy żółtym kolorze skóry. Nikt też, a szczególnie parlamentarzysta, nie ma prawa ingerowania w wypełnianie swoich obowiązków przez osoby w szpitalach czy urzędach. Można mieć zastrzeżenia do osób propagujących „ukryte terapie”, natomiast nie można ich atakować fizycznie na ulicy.
Kolejna kwestia to komunikacja, język, słowa, zachowania sprzeczne z zasadami umowy społecznej, nie wspominając o kulturze osobistej. A teraz metafora – proszę pomyśleć, jak by wyglądało bezpieczeństwo pasażerów w samolocie, gdyby personel pokładowy odpowiadał pilotom szczekaniem na ich komunikaty. Kultura ma charakter kaskadowy – opada w dół, jak woda w Kamieńczyku, czyli zachowania ze szczytów państwa, stają się powszechne w całym społeczeństwie. Obywatele mają prawo, aby przysłuchiwać się obradom posłów czy senatorów, natomiast posłowie i senatorowie mają obowiązek, bezwzględny, przestrzegania zasad komunikacji, norm społecznych. Osobiście jestem za dyskusją o instytucji immunitetu posła – w XXI wieku potrzebne są inne rozwiązania. Kara za niewłaściwe komunikowanie się w parlamencie (wulgaryzmy, słowa obraźliwe, zwierzęce ryki) powinna być natychmiastowa i bezwzględna. Sala sejmu czy senatu to nie są trybuny stadionu, gdzie wszyscy krzyczą i używają wulgaryzmów. Oczywiście tam też nie powinno to mieć miejsca. Polemika powinna być dopuszczalna z mównicy sejmowej a nie z sali. Dzieci w klasie wiedzą, że należy zgłosić się do dyskusji a nie komentować tego, co mówią inni uczniowie przy tablicy – metaforycznie to ujmując. Tak bym też widział rolę prezydenta, który powinien stać na straży budowania i przestrzegania wysokiej kultury narodu. Im więcej będzie dyskusji na ten temat, tym bardziej będziemy mogli pracować nad tworzeniem takiej kultury w naszym społeczeństwie. Byłoby dobrze, aby mieć to na uwadze w okresie kolejnych wyborów prezydenckich w Polsce. W przedsiębiorstwach, w odniesieniu do liderów średniego stopnia mówi się, że powinni być oni oficerami a nie sierżantami. Można to interpretować jako relację opartą na partnerstwie, szacunku, życzliwości zamiast krzyku i poniżania rekrutów. To nie wrzask buduje autorytet a wiedza, mądrość, troska o innych, zachowania etyczne.
Sobota – czas sprzątania otoczenia
Jechałem kiedyś rankiem samochodem z Poznania do Zielonej Góry i z uznaniem patrzyłem na mieszkańców wiosek (np. Granowo przed Grodziskiem Wlkp.), którzy sprzątali, grabili skrawki ziemi między opłotowaniem domów a drogą. To piękny zwyczaj dbałości o otoczenie, w którym mieszkamy. Wówczas zbędne będą akcje typu sprzątanie świata, kiedy zadbamy o nasze miejsca życia. To kwestia nawyków, wartości, rytuałów. Mają one znaczenie dla kultury narodu, dla jego zwartości. Promowanie porządku, czystości, jako elementu kultury będzie przynosiło efekty długofalowo – to inwestycja, która przyniesie efekty w zachowanaich kolejnych pokoleń.
Dla spójności narodu, istotne są różnorodne rytuały, które mają budować poczucie wspólnoty, odpowiedzialności za siebie, za społeczność lokalną. Dzień Niepodległości to jeden z takich przykładów, jednoczących ludzi pod jednym sztandarem. Ta wartość, niepodległość, nie wolno jej psuć niczym innym. Państwo nie powinno się godzić na akceptowanie wydarzeń, które zakłócają tę jedną, jedyną tego dnia istotną wartość, jaką jest niepodległość, wolność. Trudno mi też patrzeć na kłótnie w rocznicę wybuchu wojny albo podpisania Porozumień Sierpniowych. Jakże to jest przykre, kiedy piękne, ważne słowo, „solidarność” jest mnożone zamiast być traktowana wyłącznie w liczbie pojedynczej. Wiadomo, kto składał podpis pod Porozumieniem Sierpniowym i wyłącznie ta osoba, dopóki jest z nami, ma prawo do świętowania rocznicy na ustalonych przez nią i jej towarzyszy zasadach. Rozmowy mogą być prowadzone, natomiast niedopuszczalne jest organizowanie kilku różnych wydarzeń, do tego przez grupy, które zioną do siebie ogniem nienawiści. Całe moje życie przebiegało w kulturze akademickiej, w której dzień 1 października był i jest świętem całej społeczności – od kadry akademickiej, przez studentów do pracowników administracji. Nie znam przypadku, aby w jednej uczelni były dwie inauguracje.
Strażnik kultury
Kultura, niezależnie czy się w to bardziej czy mniej angażujemy, tworzy się w każdym społeczeństwie. Byłoby zasadne, aby czynić to świadomie, mieć pewien plan dla jej budowania. Fundamentem będą zawsze cele, wartości, które zostaną postawione w centrum uwagi. Nie da się wprowadzić rewolucji, aby zmienić wszystko od podstaw. W danym czasie możliwe jest wdrażanie jedynie części celów, które będą wybrane. W miarę upływu czasu możliwe będzie stawianie kolejnych celów. W przestrzeni publicznej, z mego punktu widzenia, irytujące są teksty na temat wad narodowych Polaków. Kraj nie jest na tyle jednolity (spuścizna po zaborach nadal jest widoczna), aby uprawnione były tego typu uogólnienia. Byłbym za tym, aby stawiać konkretne cele, o nich rozmawiać, jednoczyć siły dla ich osiągania. Drugą kwestią jest zmiana społeczna polegająca na tym, że społeczeństwo ma dystans do autorytetów. Niestety prezydent, marszałkowie sejmu czy senatu, hierarchia Kościoła, nie mają autorytetu w społeczeństwie na takim poziomie, który mógłby wpływać na kulturę narodu. Miło było słuchać Norwegów, którzy bardzo ciepło mówili o zmarłym w sierpniu 2026 roku królu Haraldzie V. Rytuał wiosłowania, pokazany na Mundialu to piękny gest jednoczenia się całego narodu norweskiego wokół własnych wartości.
Destruktor kultury narodowej
Z zaskoczeniem patrzymy na społeczeństwo Stanów Zjednoczonych, które od 2025 roku jest niszczone przez Donalda Trumpa, wybranego wtedy ponownie na prezydenta. Na pewno zdania co do tego są podzielone – D. Trump ma przecież swoich zagorzałych zwolenników. Jednak nie przystoi, aby przywódca USA codziennie chlapnął pozbawione sensu, dalekie od dyplomacji, przypadkowe zdania. Jeśli jest głęboko wierzący, może się codziennie żarliwie modlić o zjednoczenie Irlandii, Korei, Cypru, jednak nie wypada, aby takie rzeczy rzucać przez ramię w drodze na pole golfowe. Człowiek, który spowodował kilka konfliktów zbrojnych, co rusz grozi innym krajom, że je przejmie, bezczelnie mówi, że zakończył kilka wojen. Podzielił społeczeństwo USA tak skutecznie, że trudno się będzie Amerykanom pozbierać w przyszłości. To przykład, jak bardzo ludziom trudno wybiera się odpowiedzialnych liderów. Przykre jest także to, że i my, Polacy, mamy podobną do Amerykanów sytuację. Tym bardziej, wszyscy, którym zależy na budowaniu silnego, mądrego społeczeństwa, powinni angażować się w budowanie wysokiej kultury narodu polskiego.
Muzyka – łączy
Istnieje wiele sposobów, aby budować silną, wysoką kulturę społeczeństwa. Dzisiaj zaproponuję jeden, sprawdzony w Puszczykowie, lokalnej społeczności, w której mieszkam. To wspomniane już przeze mnie wcześniej letnie koncerty muzyki organowej, odbywające się w kościele. Mamy w Polsce tysiące kościołów, w których są organy i organiści. Można zatem zaprosić chętnych na spotkanie, do kościoła, z muzyką organową. W tym roku gościliśmy organistów z Francji, USA, Niemiec a także z Taiwanu. Amerykanie obchodzą 250 lat niepodległości Stanów i wysłali swoich ambasadorów kultury do Europy, aby promowali swój kraj. Organizator naszych, lokalnych koncertów zaprosił panią z USA, organistkę wysłaną z taką misją do Polski, i ona wystąpiła na jednym z koncertów prezentując kompozytorów, muzykę, zza oceanu. Niezwykły był także koncert w wykonaniu artystki z Taiwanu, która oczarowała wypełniony do ostatniego miejsca kościół. To piękna muzyka organowa, odmienna od europejskiej, dobrze nam znanej. Koncerty są okazją, aby ktoś powiedział kilka słów o kompozytorze, utworze ale także o wartościach, życzliwości, sile relacji społecznych, harmonii życia w społeczności lokalnej. Niewiele tutaj potrzeba – wystarczy osoba, która się tym zajmie, zaprosi organistów, ułoży program. A druga osoba, weźmie na siebie rolę prowadzącego koncert, zapowiadającego utwory i poruszającego ważne elementy wspólnej kultury. Zawsze pomocny jest też proboszcz. Takie wydarzenia są spoiwem tkanki społecznej, budują radość życia, dają poczucie sensu i spełnienia. Wszystko jest w naszych rękach! Nie ma na co czekać!
