Mądrość – dar niebios versus systematyczna praca
Zdefiniowanie mądrości to zadanie trudne do wykonania. Każdy pewnie rozumie ją po swojemu i jest do tego przekonany, że to właśnie jego natura obdarzyła tym przywilejem. To pułapka, wobec której trzeba być czujnym, aby zachować wolność i żyć w pokoju ze sobą oraz innymi. Nic tak łatwo i szybko nie unosi nas ponad innych niż pompowanie własnego ego. W Lesznie, mieście położonym między Wrocławiem a Poznaniem, latem odbywają się nocne pokazy balonów – piękne, kolorowe. To metafora nas samych, liderów, z napompowanym ego, tracących coraz bardziej kontakt z rzeczywistością. O tym chcę dzisiaj napisać – w odniesieniu do otoczenia biznesowego, politycznego, społecznego. Przede wszystkim bliski jest mi biznes. Jednak politykę serwują nam media aż po granice akceptacji, stąd przykłady z tej sfery mogą być pomocne w budowaniu tego, co kształtuje nasz dobrostan, czyli przedsiębiorczość. Mądrość rozważajmy zatem z perspektywy budowania wspólnego dobra, wzmacniania wartości z kręgu człowieczeństwa, humanizmu, życia w równowadze z przyrodą, ze światem, zgodności z zasadami etyki. Mądrość nie spływa na nikogo, kto stanie pod błękitnym niebem, założy togę czy mundur generała. Mądrość jest jak warkocz, w którym połączone są ze sobą pojedyncze włosy ale też ich pasma. Chwila zadumy nad tą metaforą pozwala zrozumieć, jak wiele czasu mija, zanim włosy urosną, aby można je spleść w okazały warkocz, ile trzeba włożyć trudu, aby je pielęgnować i o nie dbać. Mądrość zatem to systematyczna, konsekwentna praca, która prowadzi do efektu w postaci odpowiedzialności za siebie, swoje decyzje, za budowanie lepszego świata. Mądre dziecko to zupełnie inna kategoria niż mądry prezes, burmistrz, premier albo biskup. Mądrość jest składową wielu różnych czynników, a wśród nich są zdolności związane z genami, trudna do wyuczenia charyzma. Kluczowe jest, jak będzie to wszystko wykorzystane. Mamy w miarę nowe przykłady z historii Europy – to Hitler i Churchill. Pierwszy z nich doprowadził Niemcy oraz siebie do dramatu, drugi konsekwentnie i skutecznie walczył z faszyzmem. Codziennie każdy z nas będzie dokonywał wyborów – na ile stanie po stronie wartości wspólnych, dobra, a na ile zaangażuje się w działania sprzeczne z ideami humanizmu. Są osoby pracujące w szarej strefie, handlujące narkotykami, są wolontariusze, wspomagający osoby w hospicjach. Nie zawsze jest to proste – uwarunkowania społeczne, środowiskowe, mogą być ograniczeniem.
Popiół – czy się do czegoś przyda?
Od czasu do czasu opisywane są różne akcje szpiegowskie, sylwetki wyjątkowo skutecznych asów wywiadu (as – a jak to napisać o kobietach?), chociaż pewnie większość tych przypadków jest skrywana w archiwach. Ciekawe, że w czasie II wojny, przez wiele lat działał szpieg o pseudonimie Asche, Niemiec (Hans-Thilo Schmidt), który przekazywał Francuzom poufne informacje. Przyczyniły się one do rozszyfrowania Enigmy, były poważnie traktowane przez Churchilla, natomiast ignorowane przez dowództwo we Francji. Asche ujawniał plany, że atak na Francję nastąpi przez Belgię, natomiast wojskowi ignorowali te informacje, czekając na wojska Hitlera za linią Maginota. Jest to zdumiewające, jak bardzo się różnimy jako ludzie, w przyjmowaniu bądź odrzucaniu informacji albo w ocenach sytuacji. Być może losy ataku na Francję potoczyłyby się inaczej, gdyby dowództwo armii francuskiej właściwie oceniło przekazywane przez szpiega Asche poufne informacje. Z drugiej strony to jest bardzo tajemnicze, w jaki sposób ów szpieg, przez kilka lat, działał pod nosem Hitlera i przekazywał tak bardzo poufne informacje. To interesujące, jak się różnimy w zakresie oceniania rzeczywistości, podejmowania codziennych informacji. Osobiście patrzę na D. Trumpa, widzę, jak destabilizuje nie tylko Stany Zjednoczone ale cały świat, jak jest zapatrzony w siebie, jak łamie podstawowe zasady związane z powstrzymaniem się od krytyki swojego poprzednika, jak często zmienia zdanie, jak daleki jest od zasad humanizmu. I widzę też, że ma grono swoich zwolenników, którzy nie przyjmują informacji o jego niewłaściwym postępowaniu. Po drugiej stronie świata, na czerwonym dywanie, idą przywódcy Chin, Rosji, Korei Północnej. Trudno uwierzyć, że są osoby w Polsce, w Europie, które nie widzą zagrożenia, ignorują działania zmierzające do jednoczenia się w ramach Unii Europejskiej. To jest dla nas ważne. Dlaczego jesteśmy tak zróżnicowani w tych ocenach jak generałowie we Francji oraz premier W. Churchill w Anglii? Jakże się pewnie dziwił Asche, kiedy widział skutki błędnych decyzji Francuzów, a przecież przekazywał im ważne informacje. Generałowie nie dawali im wiary.
Pułapka Aureoli
Część osób być może pamięta styl, jakim zawodnicy pokonywali poprzeczkę w skoku wzwyż przed rokiem 1968. Generalnie podchodzili oni do poprzeczki przodem. Ambitny, nie umiejący przegrywać zawodnik w USA, D. Fosbury, chcąc wygrać zawody, przypadkowo podszedł do poprzeczki tyłem i bardzo się zdziwił, kiedy jej nie strącił. Zaczął zatem pracować nad nowym stylem skoku wzwyż, znanym teraz pod nazwą Fosbury flop. Musiał się uporać z wieloma barierami – brak trenera, śmiech widowni, zagrożenie kontuzją przy upadku głową i plecami na twarde podłoże (wtedy nie było jeszcze miękkich materacy). Jednak pokonał wszystkie przeszkody i w 1968 roku, na Olimpiadzie w Meksyku, zdobył złoty medal. Wrócił do swojej uczelni (był studentem) w chwale bohatera. I wówczas stawiano przed nim nowe zadania. Pułapka jest taka – skoro zdobył złoty medal to będzie świetnym mediatorem, mówcą, szefem zespołów. Powierzano mu coraz więcej zadań, do których nie miał kompetencji. W końcu D. Fosbury, w wieku 22 lat, zakończył karierę przytłoczony zadaniami, które wykraczały poza jego umiejętności. I tak to nadal trwa. Piłkarz, który strzela najwięcej bramek, ma być kapitanem. Najlepszy koszykarz zostaje posłem do parlamentu. Zapaśnik dosiadający półnago konia zostaje prezydentem Rosji. Nie wiem natomiast, z jakich powodów D. Trump został prezydentem. Osiągał sporo w biznesie, jednak daleko mu do najlepszych. Na razie jest przekonany, że sam sobie poradzi z całym światem. Boleśnie się rozczaruje. Już są tego wyraźne oznaki. Trudno właściwie samemu (Trumpowi) ocenić swoje odbicie w lustrze.
Sto lat w zdrowiu
Codziennie ktoś obchodzi urodziny, imieniny, rocznicę ślubu i słyszy to życzenie – sto lat! Nabiera ono coraz bardziej realnych kształtów w XXI wieku. Jest coraz więcej osób w klubie 100 lat i więcej. W każdej miejscowości, corocznie rośnie liczba osób (małżeństw), którym władze samorządowe wręczają dyplomy w związku z jubileuszem przeżycia wspólnie 50 lat. Mam nadzieję, że rozumiemy, że nie jest to efekt ewolucji. Ona tak szybko nie działa. To efekt zmniejszenia plag, takich jak wojny, zarazy, ale też zasługa zdobywanej przez nas wiedzy, opartej na dowodach naukowych. I tutaj możemy wrócić do początkowego pytania – dar niebios czy systematyczna praca? Doprawdy, geny mają niewielki w tym udział. Jasne, pomagają, jednak kluczowe znaczenie ma odpowiedzialne życie. Może moje gratulacje, wyrazy uznania dotrą do O. Lubaszenko. Panie Olafie – serdecznie gratuluję! To ogromny sukces, aby zrzucić 80 kg nadwagi. Pięknie Pan powiedział, o swoich zmaganiach. Proszę to nadal czynić, pokazując ludziom kierunek – właściwy kierunek o nazwie edukacja zdrowotna. To wielkie wyzwanie, aby walczyć z nadciśnieniem czy cukrzycą. Oby jak najwięcej osób się na Pana drodze wzorowało. Na drodze wartej naśladowania. Pięknie Pan mówił o ruchu, aktywności, zmniejszeniu spożycia napojów gazowanych, współpracy z lekarzami, wsparciem od przyjaciół. I oto czytam o protestach przeciw uczestniczeniu w lekcjach na temat edukacji zdrowotnej. Trudno to wiązać z mądrością. Tylko ktoś, kto życzy Polakom (na pewno Putin) chorób, krótkiego życia, niskiej sprawności fizycznej i duchowej, może nawoływać do bojkotowania lekcji na temat edukacji zdrowotnej. Popatrzmy na otoczenie. Były wakacje. Część osób była na plaży. Ile było osób z nadwagą, z otyłością? Na pewno każdego roku jest coraz więcej. Ozempic nie jest dobrym sposobem na zachowanie sylwetki, zdrowia fizycznego i psychicznego w perspektywie stu lat życia. Wszystko zależy od nas samych a drogą ku temu jest edukacja zdrowotna. Gdzie mamy mądrość liderów? – rodziców, polityków, dziennikarzy, przewodników duchowych. To jest niezwykłe, jak łatwo przyjmujemy fałszywe informacje, trwamy w teoriach spiskowych. To nasza natura – ludzi przekonanych o swojej mądrości, odrzucających racjonalne, logiczne argumenty. Oto humorystyczna historyjka z ławy szkolnej. Nauczycielka podaje robaczkowi alkohol, aby dzieci zobaczyły, jak bardzo szkodzi organizmom. Kolejnego robaka umieszcza w słoiku z dymem papierosowym i edukuje dzieci na temat zabójczego działania tytoniu. Robaki, swoim życiem zaświadczyły o szkodliwości picia alkoholu i palenia papierosów. Pyta dzieci o wnioski z doświadczenia. Zgłasza się chłopiec, – stereotyp podpowiada jego imię i ławkę, którą zajmował – zdecydowanie formułując oczywisty wniosek – proszę pani, mówi do nauczycielki – wniosek jest taki, że „kto pije i pali ten nie ma robali”. I tak sobie myślę, że ten sposób wnioskowania jest charakterystyczny dla gatunku homo sapiens.
Mądrość Temistoklesa
Na zakończenie rozważań o mądrości, przyczynek do naszej, polskiej i europejskiej rzeczywistości, w nawiązaniu do Grecji, do wojny z Persami, czyli do okresu około 500 lat przed naszą erą. Grecja była podzielona na małe „polis”, czyli miasta rozsiane po Helladzie. Dominowała wojownicza Sparta ze swoim stylem przygotowywania mężczyzn do walki. Liczyły się także Ateny, chociaż musiały uznawać nadrzędność Sparty. Temistokles był związany z Atenami, był wodzem, mając wielu konkurentów. Jednak to on jako jedyny, widział rzeczywistość w szerszej perspektywie. To jest rzadkość wśród ludzi a skutki tej naszej cechy widzimy wokół siebie. Temistokles, w przeciwieństwie do Sparty, dostrzegał konieczność posiadania silnej floty okrętów wojennych. Spartanie byli skoncentrowani na wojskach lądowych, ignorując znaczenie statków. Temistokles zatem użył swoich zdolności retorycznych, aby przekonać Ateńczyków do zainwestowania w budowę statków. Akurat znaleziono w Grecji pokłady srebra. To były spore zasoby – około 2,5 tys. dolarów na głowę, według szacunków z poziomu XXI wieku. Dokładnie nie wiadomo, ile tego było. Temistokles wymusił przeznaczenie połowy środków na budowę okrętów, a tylko połowę na konsumpcję. Przekonał Greków, że wróg jest tuż za miedzą, czyli, że Ateny zostaną zaatakowane przez Eginę, sąsiednią wyspę. Nie było to prawdą. Zagrożenie czaiło się daleko – Persowie byli wrogami i oni się przygotowywali do wojny z Grekami, rozproszonymi w swoich polis. Ateńczycy uwierzyli w bliskiego wroga, natomiast zignorowaliby Persów jako wrogów. To ciekawe, że ludzi można w wielu sytuacjach przekonać kłamstwem a nie prawdą. Na ile Temistokles miał do tego prawo? – pewnie będziemy się spierać. W moim przekonaniu postąpił właściwie. Ocalił Ateny i zjednoczył Greków. Wiedząc, że Persowie spalą Ateny po przegranej pod Termopilami, ewakuował Ateńczyków, przez Pireus, na pobliskie wyspy. Persowie spalili Ateny, jednak mieszkańcy przeżyli, wrócili do swego polis i z czasem odbudowali miasto. W kolejnych latach Temistokles pokonał Persów na morzu, bowiem zbudował małe, zwinne okręty, które lepiej sobie radziły w wąskich cieśninach między greckimi wyspami niż duże okręty Persów. Mądrość Temistoklesa, jego zdolność myślenia strategicznego, dały jeszcze jeden efekt, który nadal trwa. Otóż małe, pojedyncze miasta, polis, zrozumiały, że bezsensem są wzajemne walki, że trzeba się jednoczyć. I tak powstała idea powołania państwa Grecja. Natomiast Temistokles nie znalazł uznania w Atenach. Co rusz go krytykowano, aż do wygnania z miasta. Ludzi uwierało jego nieszablonowe, długofalowe myślenie. Tacy jesteśmy – skupieni na czubku swojego nosa. Idea Szumana i Adenauera warta jest rozwijania. Wielu liderów krajów w Europie to doskonale rozumie. Jednak nie wszyscy. Inaczej myślą liderzy Węgier, Słowacji – mamy jeszcze inne przykłady? Coś nas blokuje, nie wiadomo co, może kto. Zagrożenie ze strony Putina jest realne. Jeśli myślimy, że Trump nas od razu wesprze i obroni, to jesteśmy w błędzie. Myślę, że większość Amerykanów ma blade pojęcie, gdzie leży Polska. Podobnie było w 1940 roku. Dopiero atak Japonii na Pearl Harbour rozpoczął proces akceptowania decyzji o przyłączeniu się do Europy walczącej z faszyzmem. Dlaczego wielu z nas nie rozumie, że właściwa droga to wspólna, zjednoczona Europa? Wiele, mniejszych od nas, krajów jest w strefie euro, a my, Polska, taki duży kraj, nie chcemy nawet o tym rozmawiać. Mamy osoby w Polsce na miarę Temistoklesa, natomiast skupiamy się na zabawkach w piaskownicy. Oto nasza natura. O tym pewnie dumał Stańczyk, którego widzimy na obrazie J. Matejki. Ja mam ciągle w uszach słowa mojego dziadka, kiedy czytał mi na strychu zakazane wtedy, w socjalizmie, książki. To słowa Wodza Naczelnego, że nie damy sobie urwać guzika od płaszcza. Akurat!
Pod rozwagę liderów biznesu
Warto myśleć o przedsiębiorstwie, rynku, w szerszej strategicznej perspektywie, poza rozwiązywaniem bieżących problemów. Dobra jest znana metafora – aby widzieć i las, i dwa pojedyncze drzewa na jego skraju. Każdego dnia sprawdzać, na ile myślenie jest właściwe, krytyczne, niezależne, dalekie od spiskowego, powszechnego. Zawsze być skupionym na uczeniu się. B. Gates przyznał – nie skończyłem studiów, to prawda, lecz nigdy nie przestałem się uczyć. Inwestować w ludzi, wspierać ich w rozwoju, traktować z szacunkiem, godnością, bowiem to oni są najważniejszym zasobem firmy. Opierać swoje decyzje na faktach, zachowując dystans do plotek, schematów, stereotypów, teorii spiskowych. I dbać o swoje zdrowie. Potrzebujemy mądrych liderów, którzy będą budować pokłady „soli ziemi” – czyli przedsiębiorstw, bowiem dobrostan pochodzi z pracy a nie spada z nieba.

Mądrość lidera
5 września 2025