Mundialowe refleksje

27 czerwca 2026

Kolosea XXI wieku
Co takiego jest w naturze ludzkiej, że tak samo jak chleba, potrzebuje igrzysk, zawodów, współzawodnictwa, radości wywołującej zbiorową euforię oraz smutku prowadzącego do przygnębienia? Rzym zbudował Koloseum i doskonale wykorzystywał igrzyska w różnych celach, być może szczególnie – politycznych. W czerwcu i lipcu 2026 roku, świat zastyga w fotelach, przed telewizorami, ludzie przemierzają tysiące kilometrów, aby zasiąść na stadionach w USA, Meksyku, Kanadzie, i obserwować mecze piłki nożnej, zarywając noce i pławiąc się w urokach rozdmuchanej konsumpcji. Na płycie stadionu biega 22 zawodników, a z trybun obserwuje ich około 80 tysięcy kibiców. Jak lokomotywa z wiersza J. Tuwima, potężna, energożerna machina o nazwie Mundial, zmienia zasady funkcjonowania narodów, pojedynczych osób, przedsiębiorstw, wolontariuszy na okres prawie dwóch miesięcy. Czas trwania wydarzenia się wydłuża, rośnie liczba zespołów biorących udział w rozgrywkach, zyski zasilają konta różnych podmiotów. Cieszyć może to, że na stadionach nie ma przelewania krwi (co było w Koloseum), jest radość, zabawa, coraz bardziej wyrafinowana technologia. Są też zagrożenia, jednak to osobna, na pewno ważna, kwestia, do rozważenia w innym czasie i miejscu. Natomiast imponują kompetencje, umiejętności piłkarzy, doskonalone nieustannie zasady, dokładność w ich egzekwowaniu. Nie ma chyba innej sfery na świecie, w której edukacja, systemy szkolenia, dają tak globalny efekt. Wszystkie drużyny grają na wysokim poziomie, zawodnicy się znają, spotykają w innego rodzaju rozgrywkach – klubowych. Byłoby znakomicie, gdyby takie podobieństwo w odniesieniu do jakości było w innych sferach – np. edukacja, zdrowie, relacje społeczne, kultura polityczna. Droga do tego celu jest daleka, natomiast kierunek jasny, wyznaczony, wart starań o realizację. Dodam jedynie, że niewiele wiem o piłce nożnej, natomiast mam własne obserwacje, refleksje – bez wątpienia wybiórcze – i nimi się dzielę z otoczeniem. Każda okazja jest dobra, aby lepiej rozmieć świat oraz rozwijać siebie.
Katar – 10% mieszkańców to Katarczycy
Poszczególne zespoły występują pod narodowymi flagami, zawodnicy i kibice śpiewają hymny, z różną znajomością słów i nikt nie czyni z tego areny walki politycznej, populistycznej. Dla tych, którzy może błędnie sądzą, że istnieje jeden, stały, wyróżniający gen dla każdego narodu, mało wiarygodna będzie informacja, że 10 % populacji mieszkańców w Katarze to Katarczycy. Reszta to osoby mieszkające w Katarze. A i owe 10% na pewno jest niezwykle zróżnicowana pod względem genetycznym. Nie wiem, czy gdziekolwiek poza Polską, ktokolwiek sprawdza nazwiska w ministerstwach, aby na postawie tej fałszywej przesłanki wnioskować, na ile są to rdzenni Polacy a na ile nie? Ciekawe, jak byśmy zdefiniowali rdzennego Polaka? To świadczy o poziomie naszej świadomości, edukacji, małostkowości, kompleksach a także wybujałym ego. Od tysiąca lat historii Polski (B. Chrobry), przez te ziemie, między Bugiem a Odrą, przemieszczali się Szwedzi, Turcy, Mongołowie, przyjmowaliśmy Żydów, zawieraliśmy sojusze z Węgrami, Litwą, zapraszaliśmy Krzyżaków. Gdzie jest nasza, narodowa świadomość, rozsądek, kiedy ktoś rozpoczyna publiczne dyskusje na temat „genu narodu polskiego” – tak wybitnego, jedynego, a tak niedocenianego na świecie. Łatwo można stracić poczucie rzeczywistości, przebywając przez lata w małym mieszkaniu, wyłożonym lustrami na ścianach. Co wówczas widać? – dobrze, tylko siebie. Kilku innych, z biskiego otoczenia, widzi jedynie piękne szaty. Dziecko nie ma możliwości, aby krzyknąć, że właściciel mieszkania jest nagi (to w nawiązaniu do baśni C. Andersena). Innym przypadkiem może być cynizm, głupota, chociaż nie lubię tego słowa a tutaj jest właściwe.
W kontraście do refleksji związanych z Mundialem, pozostaje informacja z dnia 21 czerwca 2026. Otóż po meczu drużyn, chyba III ligi, Polonia Chodzież z Gromem Nowy Staw, pobito zawodników Polonii, i to bardzo dotkliwie. Aktywne w bijatyce były osoby pilnujące bezpieczeństwa na meczu Gromu. Sceny były dramatyczne, krwawe. Później pewnie awanturnicy oglądali mecze z Mundialu. I to jest rzeczywistość, nad którą będziemy wspólnie pracować – jak budować relacje społeczne, szacunek, godność, odpowiedzialność. Jeszcze nam daleko do kultury opartej na wartościach humanizmu. Sporo pracy przed nami, a to wymaga czasu, aby jeden, jedyny argument czyli „lewy prosty”, zamienić na partnerskie rozmowy, tolerancję, akceptację.
W otoczeniu estetyki i finezji
De gustibus.., czyli o upodobaniach nie należy dyskutować. Żaden sąd tak kategoryczny nie może być obowiązujący. Na przykładzie niewielkiej liczby obrazów z Mundialu, chcę się podzielić kilkoma refleksjami. Pierwsza z nich to stadiony, na których są rozgrywane zawody. Jeden robi na mnie niezwykłe wrażenie – to jedynie na podstawie obrazów z mediów. To stadion w Seatle. Zamknięty z trzech stron, otwarty z jednej strony, z widokiem na miasto, na drapacze chmur, na piękne, lekko przesłonięte chmurami niebo. Gratuluję architektowi tak lekkiej, otwartej, estetycznej koncepcji. Można być niezwykle szczęśliwym, żyjąc w społeczności lokalnej, tu i teraz, mając tak piękny, estetyczny, finezyjnie zaprojektowany stadion. Pewnie byłby to dla mnie powód, aby chociaż raz się wybrać na taki obiekt, i oglądać mecz piłki nożnej. Rzadko się zdarza taka estetyka, finezja. Widzę to również w strojach piłkarzy Francji – trójkolorowi – niebieskie koszulki, białe spodenki, czerwone kolanówki – jeśli dobrze to nazywam. Akurat lubię zdecydowane kolory. Przyjemnie oglądać zawodników na murawie. Jeszcze jedno doświadczenie, którego nie potrafię umieścić w czasie, to uroczystość zapalenia znicza olimpijskiego. To ostatni etap. Zawodnik biegnie z zapalonym zniczem w ręku, po schodach, dość wysoko. Ma podłączony sprzęt do bijącego serca. Wszystko jest wyciszone. Nie słychać żadnego dźwięku, poza bijącym sercem zawodnika. Dobiega do celu. Staje przed zniczem. Cały czas bicie serca. Cudowne chwile. Nic już nie jest potrzebne. Zapala znicz. I wtedy wulkan radości na trybunach. Otóż to, estetyka, finezja, poczucie smaku, piękno.
Europa żegna odpływający świat
Mistrzostwa świata w piłce nożnej 2026 są dość wyraźnym sygnałem, że świat zmienia swój punkt równowagi. Za cztery lata być może będzie jeszcze więcej drużyn, a zespoły z Europy będą mniejszą częścią całości. Póki co, Stary Kontynent reprezentuje sporo drużyn, jednak widać już nowe zasoby z Azji, Pacyfiku, Afryki. Kraje europejskie były i są centrum inicjującym ten rodzaj sportu, jednak to na innych kontynentach uruchamiane są nowe silniki, bardziej wydajne, pracujące też na innych zasobach. Zaskakują nas decyzje D. Trumpa w kwestii osłabiania więzi z Europą, jednak ten prezydent ma jeszcze korzenie europejskie. Być może, i to wkrótce, kolejnym prezydentem USA będzie osoba, której korzenie rodzinne są w Meksyku, Indiach czy Chinach. A to już przyspieszy tempo zmian. Młodzi ludzie są już w większości poza Europą. Technologia skupiona jest w USA, w Chinach, a to zmienia środek ciężkości w abstrakcyjnym modelu funkcjonowania świata. Tak jest – ani źle, ani dobrze. Egipt, Cesarstwo Rzymskie, to także epoki dominacji – kulturowej, gospodarczej, które ustąpiły pola innemu układowi, modelowi świata. Szczęście, spełnienie, zadowolenie, udane życie nie jest trwale zespolone z największymi, najbogatszymi czy najstarszymi. Jestem pod urokiem Szwajcarii, w odniesieniu do piłko nożnej. To kraj niewielki, w porównaniu z Polską. Jednak Szwajcaria ma stały, przemyślany, doskonalony system kształcenia piłkarzy. Efekty są widoczne od kilku lat. To jest właściwe podejście do aktywności ludzi, także w biznesie. Ilustrację poprawności podejścia można również zobaczyć na Mundialu. Wprowadzono zmianę w przepisach, że piłkarz, któremu udziela się pomocy medycznej na boisku, musi jakiś czas pozostać poza placem gry. To, w widoczny z zewnątrz sposób, ograniczyło częstość zdarzeń związanych z wzywaniem pomocy medycznej. Zawodnicy sami zrozumieli, że symulowanie kontuzji obraca się przeciwko nim i drużynie. Jeśli nic wielkiego się nie zdarzyło, wtedy zawodnik szybko wstaje i gra. Może to zbyt odległa refleksja, porównanie, jednak nieprawidłowości, które wystąpiły w Warszawie, w Szpitalu Południowym, to nie jest kwestia budowania całego systemu opieki nad zdrowiem w Polsce, natomiast impuls do doskonalenia systemu działania. Powinny one być natychmiastowe, aby zwiększać przekonanie, że kierowanie się wyłącznie własnym interesem, przekłada się na straty, w aspekcie długofalowym, dla organizacji oraz pojedynczego pracownika. Możemy porzucić fikcję, że ludzie zawsze będą się kierować kompasem moralnym. Niestety, zdarza się, że ludzie łatwo ulegają pokusom, instynktom, żądzom. Edukacja, systematyczna praca na wielu poziomach, przynoszą jednak dobre efekty. Nawet kibice z Anglii, nie są już tak bardzo agresywni jak to bywało w przeszłości. Niechaj będzie to zachętą dla każdego z nas, aby nie ustawać w zaangażowaniu na rzecz budowania lepszego świata. Specjaliści z zakresu znajomości Rosji być może widzą, że ten kraj łapie zadyszkę i widzi, że wiele jego zasobów, zwłaszcza ludzkich, społecznych, mentalnych, jest już na wyczerpaniu. To pewnie wymusi zakończenie wojny, chociaż Putin może być bardziej nieprzewidywalny niż Trump.
O pracy zespołowej – wiem, że nic nie wiem
Każdy z nas pewnie sam tego doświadcza, że jednego dnia budzi się o poranku z ogromną energią, od razu przystępuje do działań, a innego dnia nie ma ochoty wstać, a jak to już uczyni, to bez wyraźnego celu przemieszcza się z kąta w kąt. Na ile jesteśmy w stanie to jeszcze wieczorem przewidzieć? Jakie czynniki powodują, że nawet dwa następujące po sobie dni mogą się tak bardzo różnić pod względem energii, skuteczności, efektywności? – trudno to – jak mówi kolejna generacja pewnie nie wiedząc, że pochodzi ono z gwary więziennej – rozkminić. To moje pojedyncze obserwacje. Bywa, że zespół w pierwszej połowie tworzy nudne widowisko. Po przerwie, trener wprowadza np. dwóch – trzech nowych zawodników i nagle kibice obserwują metamorfozę drużyny. Gra nabiera tempa, zawodnicy inaczej podają sobie piłkę, tworzą sytuacje podbramkowe, strzelają gole, wygrywają mecz. Co na to wpłynęło? Gdyby ktokolwiek to wiedział, to może na murawę wyszedłby inny skład zawodników? Ale jaki? Trudno to z góry przesądzić. Oto trudna do zgłębienia sfera biznesu, pracy zespołowej, doboru pracowników, lidera, budowania relacji, zaufania. Nigdy się tego nie dowiemy, jak powinniśmy kompletować zespół w biznesie, aby optymalizować efekty. Cóż zatem zostaje? – eksperymenty, zmiany, elastyczność, szybkie reagowanie. Znam z przeszłości przykład, kiedy właściciel firmy miał dwóch synów i według własnego zdania, jednemu przydzielił obszar zarządzania produkcją, natomiast drugiemu – sprzedażą. Sam planował wycofanie się z aktywności w firmie, jednak coraz gorsze wyniki ekonomiczne przedsiębiorstwa powodowały bezsenne noce, frustrację. Ktoś doradził, aby poprosił o pomoc doświadczonego w zarządzaniu podobnymi podmiotami, konsultanta. Rozwiązanie okazało się dziecinnie proste. Syn, któremu ojciec powierzył produkcję, miał zdolności handlowe. Ten zaś, który odpowiadał za sprzedaż, miał talent analityczny. Zaproponował zamianę synów na stanowiskach. Psycholog być może łatwo zdiagnozuje pułapki w myśleniu, uprzedzenia, stereotypy, inercję, jednak są to wszystko ustalenia po fakcie, trudne do wcześniejszego przewidzenia. Wiemy, że AI też potrafi przegrać w szachy z człowiekiem. Tak to pozostajemy w otoczeniu Sokratesa – wiem, że nic nie wiem. Z czasem zdobywamy mądrość, jednak to nie oznacza, że będziemy coraz bardziej produktywni w biznesie.
Sport – fundament długiego życia i produktywności ekonomicznej
Mundial się rozkręca, nie wiem, jakie będę miał jeszcze inne refleksje, natomiast teraz jest czas na końcowe zdania. Kilka dni temu słuchałem wywiadu z prof. Andrzejem Blikle – urodzony w 1939 roku. Opowiadał o swojej pracy, o biznesie, modelu życia, planach na przyszłość. Ma 87 lat, zaczyna dzień o 5 rano. Opowiadał też o tym, nad czy aktualnie pracuje. Prowadzący pogratulował bogatych planów, bardzo dobrej kondycji fizycznej i mentalnej, zadając przy tym pytanie, jaką ma Pan Profesor receptę na tak skuteczny model życia. Odpowiedź jest zawarta w jednym słowie – sport – od młodości. Sporty wodne w młodości, narty – corocznie, w różnych rejonach Europy, dwa razy w tygodniu, aktualnie, siłownia. Zestaw ćwiczeń tak przygotowany, że koszulka jest mokra od potu. I to jest końcowa refleksja. Mundial jest, natomiast on może być jedynie dodatkiem do codziennej, systematycznej aktywności fizycznej. To nie jest alternatywa albo – albo. To koniunkcja – czyli i to, i to.