Na scenie w Mediolanie
Na otwarciu zimowych igrzysk olimpijskich w Mediolanie, Włosi odwołali się do znanych kompozytorów – Puccini, Rossini, Verdi. Trzy tańczące na scenie osoby zostały wyposażone w duże, nieproporcjonalnie do ciała, głowy. Budziło to mieszane uczucia – podświadomość wie, że nikt z nas nie jest się w stanie urodzić z tak wielką głową. To jedno z ograniczeń dla ludzi, a mianowicie dotyczące wielkości naszego mózgu, który jest determinowany możliwością przejścia za dużej głowy przez kanał rodny. Zatem to jedno z możliwych ograniczeń. Póki co, trudno myśleć o nieśmiertelności człowieka, chociaż Y. Harari stawia tezę, że ludzkość będzie do tego dążyła w XXI wieku. Możemy kombinować z metodami pomiaru, klasyfikowania czasu, jednak ograniczeniem dla dnia jest noc a ta musi ustąpić brzaskowi poranka. To jeden z aspektów ograniczeń, czyli czas, na którym skupimy w tym tekście uwagę. To jest biegunowo różne od innych aspektów gatunku homo sapiens, a mianowicie tworzenia narzędzi, metod, rozwiązywania problemów. Jeśli przestrzeń kosmiczna jest nieograniczona, to nie wiem, na ile możliwość poruszania się ludzi w niej może być także nieograniczona. Tutaj już może być inaczej. Ludzie niechętnie poddają się ograniczeniom – codziennie policja zatrzymuje kierowców, którzy przekraczają dozwoloną na drogach prędkość. Trudno powiedzieć, dlaczego żyjemy iluzją, że mamy szczególne możliwości, umiejętności, że pojedziemy bezpiecznie i dojedziemy do celu, nie robiąc ani sobie, ani nikomu innemu krzywdy. Brak dystansu do ograniczeń powoduje skutki negatywne – np. spożywania alkoholu, mięsa w dużej ilości, konsumpcji ponad miarę, zaśmiecania środowiska. Szukamy namiastek, ukojenia niepewności, zamiast rozsądnego postrzegania rzeczywistości oraz naszej natury. Tymczasem drzewo rośnie zgodnie z naturą, rój pszczół dzieli się na dwa, jeśli liczba robotnic przekroczy możliwości pomieszczenia się w jednym ulu. Celem osobistej refleksji może być dzisiaj krytyczne spojrzenie na ograniczenia związane z życiem każdego z nas. Rzecz w tym, aby uwolnić się od fikcji, schematów, stereotypów, że wartość życia, jego jakość, może być obniżona z powodu różnych ograniczeń. Teza jest przeciwna – świadomość istnienia ograniczeń zwiększa prawdopodobieństwo udanego, szczęśliwego, spełnionego życia jednostki. Akceptowanie tego co jest uwalnia człowieka od zbędnego stresu.
Sky is the limit
Wielu mówców motywacyjnych, trenerów z zakresu myślenia kreatywnego, posługuje się tym oszukańczym terminem, że tylko niebo jest dla nas ograniczeniem. A gdzie ono jest? Na ile w tym powiedzeniu jest już zawarte ograniczenie? Warto na to spojrzeć krytycznie. Przedsiębiorcy, którzy odnieśli sukces, zbudowali silne firmy na rynku twierdzą, że wystarczy mieć marzenia, że należy za nimi podążać, a efekty pojawią się na pewno. Ktokolwiek się wygodnie położy na kanapie, puści wodze fantazji o wielkim, udanym biznesie, następnie na chwilę zaśnie, na pewno nie zobaczy ogromnego efektu gospodarczego po przebudzeniu się. Efekty są wtedy, kiedy mądrze pracujemy, używamy rozumu, współpracujemy z innymi. Jednak należy pracować mądrze – czyli np. przeplatać wysiłek z odpoczynkiem, planować działania, zdawać sobie sprawę z różnorodnych ograniczeń (nie możesz wypuścić owiec na pastwisko, kiedy hale są pokryte grubą warstwą śniegu). Z dystansem trzeba podchodzić do wypowiedzi, zachęt, które niekiedy dobrze brzmią, jednak nie mają sensownego znaczenia (miedź brzęcząca z hymnu św. Pawła, o miłości). Greckie opowieści, szczególnie o herosach, w tym o Herkulesie, powinny pozostać mitologią, bez przenoszenia ich na nasze, ludzkie, ograniczone możliwości. Spójrzmy na rekord świata w biegu na 100 metrów – są granice, podobnie jak w innych dyscyplinach sportu. Czy zawsze musi być szybciej, więcej, wydajniej? Relacje między ludźmi są o wiele więcej warte, kiedy rozmowa toczy się wolniej, spokojniej, bez pręgieża czasu, w małym gronie przyjaciół. Na ile potrzebna jest nam produktywność w gronie rodzinnego spotkania, na spacerze, w fotelu na tarasie, słuchając śpiewu kosa? Każdy sam może dokonywać wyborów, decydować o jakości własnego życia oraz osobistych celach. Sami jesteśmy w stanie wytyczać granice, odcinając to wszystko, co jest niezgodne z wartościami. Niechaj zatem to przysłowiowe „niebo” będzie osobistym wyborem, bez podążania za procesją, pod dyktando innych ludzi czy organizacji. Mamy ograniczony czas życia, funkcjonujemy w konkretnej przestrzeni lokalnej, mamy grono rodzinne i towarzyskie. O to możemy dbać jak najlepiej potrafimy, skupiając się na wartościach osobistych i wspólnych.
W oczekiwaniu na beztroskie jutro
Być może należę do czołówki osób, które od wielu lat żyją w złudnym przekonaniu, że nareszcie jutro będzie mniej pracy, więcej czasu, że oto zacznie się beztroskie, słodkie, błogie życie. Można tak do tego podchodzić, nakładając na siebie coraz więcej obowiązków z nadzieją, że jutro wtoczy się ów „syzyfowy” kamień na szczyt, a wtedy będzie już tylko jedno – podziwianie widoków i nic więcej. Prawda, że mamy takie wewnętrzne, wieloletnie oczekiwania, że jeszcze tylko posprzątam na biurku, a wtedy skończy się kołowrotek. To właśnie jest iluzja, podobnie jak gra w totolotka, chociaż rachunek prawdopodobieństwa mówi, że jest to całkowicie nieopłacalne. Dlaczego zatem tak wielu ludzi, od lat, karmi się złudzeniami? To nasza natura. Możemy spojrzeć inaczej na siebie, na nasze ograniczenia i akceptując je, wieść życie pogodne, szczęśliwe, spełnione, na własnych warunkach. Edward Warchocki, pierwszy robot – influencer, porywa za sobą klientów. Coś niesamowitego! Robot, czyli sterta śrubek i kabli dyktuje ludziom co mają kupować, jak myśleć, jak się zachowywać, jakimi wartościami się kierować w swoim życiu. Być może to przemówi do części z nas w kwestii dostrzeżenia ograniczeń i dokonania przemyślanych zmian we własnym życiu. Na świecie są pewnie miliony miejscowości – ile z nich możemy zobaczyć w ciągu życia? Jeśli ktoś, mężczyzna, ma 24 lata, to na świecie jest pewnie kilka milionów kobiet w tym wieku. Z iloma z nich jest się w stanie umówić na randkę? Jeśli ktoś ma za dużo pracy i wstanie godzinę wcześniej, to po kilku tygodniach będzie miał jeszcze więcej pracy i będzie zmuszony wstać kolejną godzinę wcześniej. I to jest błędne myślenie. Należy zdać sobie sprawę z ograniczeń. Rozwiązanie jest w innym miejscu, w zmienionym paradygmacie. Należy ograniczyć liczbę zadań, pozamykać niepotrzebnie uchylone drzwi, uwolnić się od części zadań. Trzeba przestać żyć złudzeniem, że oto nastąpi cudowna chwila, kiedy wszystkie prace zostaną wykonane i nastanie czas „dolce niente” czyli „nicnierobienia”. Właściwe rozwiązanie to codziennie planować chwile „nicnierobienia”, przeplatać pracę z wypoczynkiem. Oczywiście, że jesteśmy osadzeni w określonej rzeczywistości społecznej, ekonomicznej, jednak w każdej sytuacji możemy dążyć do racjonalizowania swoich zadań, tak w obniesieniu do siebie jak również organizacji, w których funkcjonujemy. Mamy wyjątkowy poziom bogactwa, dobrostanu. W wielu aspektach ponad miarę. Zatem są – jak nigdy wcześniej – warunki, aby pielęgnować ducha, relacje międzyludzkie, sztukę, przyjaźń.
Decydować czyli odcinać
Terminy, którymi się na co dzień posługujemy, mogą mieć różne korzenie i tak oto słowo decidere było rozumiane w czasach rzymskich jako „odcinanie” – być może w rozumieniu wątpliwości w procesie rozważania wariantów, być może w sensie wybierania określonych zadań, sposobów spędzania czasu. A zatem wiemy, że nie da się pracować bez końca, wszystkiego spróbować, zobaczyć, przeżyć. To rozumienie istnienia ograniczeń zachęca do świadomego odcinania wszystkiego, co nie będzie zgodne z wartościami osobistymi, z celami, wyborami, preferencjami. A reszta pozostaje dla innych – bez żalu, smutku, z odpowiedzialnością za dokonane wybory. Spacer leśnymi duktami samodzielnie, z bliską osobą, nie musi być związany z inwestowaniem w zwiększenie produktywności, wydajności pracy. Przeciwnie, może być spacerem dla spaceru, posłuchania ptaków, kontaktu z przyrodą. System kapitalistyczny zapewnił ludziom ogromny dobrobyt (nie wszystkim, niestety), jednak wtłoczył całe społeczeństwa w kierat wydajności, efektywności, skuteczności. Wypoczywać natomiast nie da się na rozkaz. To jest zupełnie inna sfera. Nie da się zadekretować budowania relacji. Wymagają one czasu, spokoju, rozmów. Tkanka społeczna daje ludziom szczęście, spełnienie. To relacje społeczne, rodzinne są ważniejsze od produktywności. Jeśli to rozumiemy, to krok po kroku możemy budować inny świat, mając na uwadze nie tylko ludzkie ograniczenia ale także społeczne, klimatyczne, środowiskowe.
Tak nam dobrze szło od 1948 roku, w którym się urodziłem i żyłem w Europie sądząc, że lekcje z drugiej wojny światowej otworzyły nową erę, bez wojen, zbrojeń, przelewu krwi. Wybudzenie się z tej bańki było dla mnie nagłe i dramatyczne. Jeszcze nie nastał niestety czas, aby odciąć się od bzdurnego, bezsensownego wyścigu zbrojeń, produkowania coraz bardziej niszczycielskich sposobów unicestwienia świata i naszego gatunku, może też innych form życia. Słucham wystąpień polityków, którzy z dumą mówią o wydawaniu miliardów złotych na zbrojenia. To dramatyczna konieczność, efekt bezsilności wobec ograniczeń natury ludzkiej. I jeszcze to fikcyjne postrzeganie siebie jako narodu bez skazy, wyjątkowego, uczciwego, etycznego. Oczywiście zbrodnie na Wołyniu są dramatycznymi doświadczeniami. Należy jednak pamiętać o naszych zachowaniach. Wystarczy przypomnieć zajęcie przez Polskę Zaolzia w październiku 1938 roku a także dramat w Jedwabnem w 1941 roku. Wojna jest okrutna i okropne rzeczy dzieją się po obydwu stronach frontu. Nie chcemy o tym mówić, wolimy milczeć, ile osób straciło życie bez wyroków, kiedy w 1939 roku wojsko wycofywało się pod naporem nazistów. Trudno zrozumieć Izrael, tak doświadczony w czasie wojny, kiedy eskaluje konflikt w Libanie i Strefie Gazy. Ale trudno też zrozumieć zapowiedzi odebrania odznaczenia W. Żeleńskiemu. Mamy polskie powiedzenie – „kto daje i odbiera…”

Ograniczenia
8 czerwca 2026